Malujesz, rzeźbisz, a może robisz piękną biżuterię? Pokaż innym swoje prace. Gminny Ośrodek Kultury w Stawigudzie zachęca mieszkańców swojej gminy i okolic do wzięcia udziału w Wystawie Amatorskiej Twórczości Artystycznej.
Termin zgłoszeń upływa 6 marca 2015. Wernisaż zaplanowano na 25 marca br. o godz. 17:00.
Jeden autor może zgłosić dowolną ilość prac, muszą być one opatrzone informacjami: imię i nazwisko autora, adres zamieszkania i telefon kontaktowy, tytuł pracy oraz technika jej wykonania. Prace należy dostarczyć we własnym zakresie.
Ideą organizatorów jest zgromadzenie na wystawie wyrobów użytkowych i dekoracyjnych wykonanych różnymi technikami, jak malarstwo, rzeźba, fotografia, haft, tkactwo, garncarstwo, szydełkowanie, biżuteria, kartki, stroje, wycinanki, kowalstwo artystyczne, snycerstwo itd.
Organizator zastrzega sobie prawo wstępnej selekcji. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem tel. 89 512 69 22 lub e-mailem: maslowiecka.gok@stawiguda.pl, www.gok.stawiguda.pl.
Naszym celem jest integracja środowiska artystycznego (w tym rzemiosła regionalnego), naukowego, samorządowego i gospodarczego w zakresie rozpoznania, planowania i strategicznego zarządzania regionalnym dziedzictwem kulturowym i przyrodniczym. Działania obejmują interdyscyplinarne badania naukowe, prace innowacyjne i rozwojowe oraz upowszechnianie i transfer wiedzy. Szukamy dobrej formuły i przyjaznej przestrzeni do działania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lutego 2015
wtorek, 14 października 2014
czwartek, 10 lipca 2014
Nowolatki i noworoczne dokazywanie
| (Nowolatki w nowej tradycji, jako przekąska do piwa, Olsztyn, 2013, Festiwal Dziedzictwa Browarniczego) |
Tego dnia na Warmii wszystko zaczyna się od początku, zamyka się krąg, zamyka koło życia i otwiera się ponownie… Ten dzień, a właściwie noc, to zapowiedz nowej nadziei i oczekiwań.
Dzień przed sylwestrem czynność najważniejsza dla każdej gospodyni to zagniatanie nowolatka. To zwyczaj z magicznym przesłaniem. Z mąki, odrobiny soli, wody i wina – poświęconego na św. Jana w dniu 27 grudnia, zagniatano ciasto. Przybierało ono później przeróżne formy: postacie Trzech Króli, zwierzęta, gwiazdy czy drzewa. Tak ulepione „nowe lato” suszyło się na piecu. To - przypominające Trzech Króli - wieszano w szafie lub na ścianie, gdzie wisiało do przyszłego roku. To w formie zbożowych kłosów wrzucano do pierwszych zasiewów. Pokruszone ciasto wkładano w szczeliny drzew owocowych, prosząc o bogate zbiory na przyszły rok. Drzewa z pokruszonym nowolatkiem wiązano również słomą i skrapiano święconą wodą. Okruszki podrzucano też pszczołom, a wszystkie te rytuały opatrzone były drobną, wierszowaną formułką wyrażającą prośby o pomyślność. Częścią figurek dzielono się również ze zwierzętami gospodarskimi. Resztę starannie chowano, jako lek przynoszący ulgę w różnych chorobach zwierząt i ludzi.
W domach zbierano się przy wspólnym różańcu, wspominano również i modlono się o zmarłych krewnych i znajomych. Podobnie jak wieczór wigilijny i następujące po nim dni pełne były wierzeń i zabobonów, tak i w nowy rok spotykamy ich wiele. Podobno w sylwestrową noc można było w palącym się ogniu wypatrzeć, jaki los, dobry czy tez zły, spotka człowieka w nadchodzącym roku. Koniecznością było również schowanie noża od sieczkarni, w przeciwnym wypadku nad ranem można było znaleźć człowieka bez głowy. Wierzono też, że tej nocy mogą odwiedzać domy dusze zmarłych, więc posypywano izby popiołem lub piaskiem, by ujrzeć ich ślady. Nie wolno było urządzać prania, szyć, a nawet czesać włosów. Zakazane było również stanie na rozstaju dróg, bo tam, jak wiadome było ogólnie, zawsze czekają złe duchy.
Bardzo istotne było też, kto przekroczy jako pierwszy w nowy rok próg chałupy. Płeć gościa miała być zapowiedzią płci nowych zwierząt, jakie narodzą się w gospodarstwie w nadchodzącym roku. Tuż przed północą jedzono, zawsze ze wspólnej miski „breje”. Breja to mączna potrawa, kluski o okrągłym kształcie z zagłębieniem w środku. A zagłębienie to na „skrzeczki” czyli tłuszcz ze skwarkami. Jedzono to ze wspólnej miski, żeby podkreślić jedność i wspólnotę rodziny. Do brei podawano mleko i kwaśna kapustę.
Tego dnia przygotowywano też grog i poncz. Często, kiedy wybiła północ, wychodzono przed dom i głośno krzyczano – „już po brei” – co miało być oznajmieniem początku nowego roku. Po kolacji składano sobie życzenia i tak jak dzisiaj opłatkiem, dzielono się zasuszonym nowolatkiem. Ten wieczór, to również pracowita noc dla wszelakiej maści psotników. Szyby zamazane popiołem z woda, wysmarowane klamki, pozatykane kominy, schowane sprzęty gospodarskie. Młodzi chłopcy dawali upust swojej fantazji i wyobraźni, a nikt nie mógł gniewać się za nich na te noworoczne wybryki. A później czekano już na 6 styczeń czyli święto Trzech Króli lub inaczej Święto Objawienia Pańskiego. Wama daj Boże, szczęście w tym nowym roku, żebysta w zdroziu drugiego doczekali!
Izabela Treutle
(artykuł wczesniej ukazął się w Gazecie Turystycznej)
czytaj też o fafernuchach
piątek, 4 kwietnia 2014
Studiować dziedzictwo w Kortowie
Kadra jest ważna, ale ważne też jest otoczenie, w którym się studiuje. Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze jest jak naraze jedynym takim kierunkiem w Polsce i nielicznym w Europie. Ale jeszcze studiować można w urokliwych i komplementarnych do treści warunkach,.
St.Cz.
czwartek, 13 marca 2014
Lokalne dziedzictwo w globalnym świecie
W globalnym świecie lokalne dziedzictwo nie zanika. Jest atrakcyjne. Po prostu globlokalizm, przez innych nazywany glokalizacją, takie ma właśnie oblicze. Dobrym przykładem jest Francuzka - Anais Fleur – opowiadająca bajki… warmińskie, spisane przez Marię Zientarę Malewska. Międzykolutowa przeszłośc łaczy się z teraźniejszością. Opowieść w teatrzykowym klimacie. Uroku dodaje akcent i specyfika wymowy pani Anais Fleur. Oto Francuzka, która niedawno przyjechała na Warmię odkrywa lokalne dziedzictwo i opowiada warmińskie bajki… olsztyniakom. Czyż nie jest to piękne i na wskroś europejskie?
W globalnym świcie lokalność ma dużą wartość. Występ Anais Fleur odbył się w czasie charytatywnej aukcji „Malality pod młotek", w dniu 14 lutego 2014 r., dochód przeznaczony był na olsztyńskie hospicjum. A jeszcze wcześniej, 8 czerwca 2013 roku w Pałacu Młodzieży w Olsztynie przy ul. Emilii Plater 3 odbył się maraton malarski i sztafeta literacka pod nazwą "Malality". "Malality" to inicjatywa młodych artystów, którzy zachęcali do wspólnej twórczości mieszkańców Olsztyna. Przez cały dzień pod skrzydłami muz szerzona była idea wolontariatu. W trakcie imprezy czytano poezję K. I. Gałczyńskiego, przy której stworzono około 70 prac plastycznych. Część prac przekazano Hospicjum a część przeznaczono na „licytację" w dniu 14 lutego 2014 r.
Pani Anais Fleur (opowiadała o historii poziomek, na podstawie prozy Marii Ziętary-Malewskiej. Było to piękne połączenie dziedztwo przyrodniczego i dziedzictwo kulturowego. i historia skąd się wzięły poziomki na Warmii Anais Fleur pochodzi z Francji, gdzie ukończyła geografię i edukację ekologiczną. Animatorka i nauczycielka języka francuskiego w Olsztynie mieszka już od 8 lat. Obecnie studiuje na Wydziale Sztuk Pięknych. Jej pasją jest aktorstwo – tworzy pełne ekspresji spektakle dla każdego, często prowadzi warsztaty artystyczne dla dzieci i dorosłych. Można ją spotkać w różnych, w tym związanych z wolontariatem.
Stanisław Czachorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)




