Naszym celem jest integracja środowiska artystycznego (w tym rzemiosła regionalnego), naukowego, samorządowego i gospodarczego w zakresie rozpoznania, planowania i strategicznego zarządzania regionalnym dziedzictwem kulturowym i przyrodniczym. Działania obejmują interdyscyplinarne badania naukowe, prace innowacyjne i rozwojowe oraz upowszechnianie i transfer wiedzy. Szukamy dobrej formuły i przyjaznej przestrzeni do działania.
czwartek, 27 września 2018
Trzy dni z pieszej wędrówki po hiszpańskiej Galicji
Trzy dni z pieszej wędrówki po hiszpańskiej Galicji: z Palas de Rei do Arzúy (22.07.2018) – z Arzúy przez Arca do Pino (Pedrouzo) do Monte do Gozo (23.07.2018) – z Monte do Gozo do Santiago de Compostela (24 i 25.07.2018).
Fot. Ewa Surażyńska
środa, 26 września 2018
Z Portomarín do Palas de Rei - 21.07.2018
Z Portomarín do Palas de Rei - 21.07.2018 (sobota) albo jeden dzień z pieszej wędrówki po hiszpańskiej Galicji.
Fot. Ewa Surażyńska
wtorek, 25 września 2018
Refleksje geopoetyckie
![]() | ||
|
Jak postrzegam potencjalność w dniu 27 lutego 2018 roku o późnym poranku w Olsztynie, w którym rześkie, mroźne powietrze powróciło znowu do łask? Wyrywa mnie (1) z objęć nijakości jak ostra papryka, której smak rejestruję jako pikantny, choć odczuwam raczej wyraźny raniący ból w języku.
Ta forma pseudodziennika została podpatrzona przeze mnie po przekartkowaniu książek Mariusza Wilka. Autor ten w „Wołoce” (2) dostrzega zbieżność poranka ze stanem niezmąconego, czystego umysłu. Twierdzi on, że tylko poranek jest odpowiednim momentem na wydobycie i przelanie potencjału naszej myśli na papier, bo to jedyna chwila, gdy dzień można nazwać „czystym jak oczy przemyte dobrym snem” (3). Tej specyficznej atmosferze poranka towarzyszą potrzaskujące cicho w piecu drwa (4).
Czytelnik tego fragmentu, mieszkający w bloku lub w jakimkolwiek innym budynku przy ruchliwej ulicy, poczuje lekki dyskomfort czytając te pierwsze wersety „Wołoki” Mariusza Wilka, mając poczucie bycia wykluczonym poprzez szum przejeżdżającego obok autobusu, od tego, co autor uważa za esencjonalne. To uczucie wzmocni się, gdy uświadomimy sobie, że nasz (5) odbiór rzeczywistości jest dodatkowo zmącony plastikową architekturą, która ogranicza nasz kontakt z takimi materiałami jak drewno, kamień, czy cegła. Samo nasze obuwie izoluje nas od Matki Ziemi, amortyzując w coraz to bardziej wyrafinowany sposób kontakt z tym, co potencjalne.
Nauki medyczne zwykły straszyć nas licznymi alergiami skóry: samo chodzenie boso po lesie grozi również innymi zagrożeniami, na przykład boreliozą (na skutek obecności kleszczy na terenach zalesionych) oraz ukąszeniem węża, który i tak jest w naszych lasach coraz mniej obecny. Dziś przysłowiowy czerwony kapturek na próżno rozgląda się za wilkiem i prędzej znajdzie porzuconą plastikową puszkę w lesie, czy stary monitor od niemodnego już komputera, niż tego nieudomowionego psa z dziecięcych bajek.
Ewa Surażyńska
Ta forma pseudodziennika została podpatrzona przeze mnie po przekartkowaniu książek Mariusza Wilka. Autor ten w „Wołoce” (2) dostrzega zbieżność poranka ze stanem niezmąconego, czystego umysłu. Twierdzi on, że tylko poranek jest odpowiednim momentem na wydobycie i przelanie potencjału naszej myśli na papier, bo to jedyna chwila, gdy dzień można nazwać „czystym jak oczy przemyte dobrym snem” (3). Tej specyficznej atmosferze poranka towarzyszą potrzaskujące cicho w piecu drwa (4).
Czytelnik tego fragmentu, mieszkający w bloku lub w jakimkolwiek innym budynku przy ruchliwej ulicy, poczuje lekki dyskomfort czytając te pierwsze wersety „Wołoki” Mariusza Wilka, mając poczucie bycia wykluczonym poprzez szum przejeżdżającego obok autobusu, od tego, co autor uważa za esencjonalne. To uczucie wzmocni się, gdy uświadomimy sobie, że nasz (5) odbiór rzeczywistości jest dodatkowo zmącony plastikową architekturą, która ogranicza nasz kontakt z takimi materiałami jak drewno, kamień, czy cegła. Samo nasze obuwie izoluje nas od Matki Ziemi, amortyzując w coraz to bardziej wyrafinowany sposób kontakt z tym, co potencjalne.
Nauki medyczne zwykły straszyć nas licznymi alergiami skóry: samo chodzenie boso po lesie grozi również innymi zagrożeniami, na przykład boreliozą (na skutek obecności kleszczy na terenach zalesionych) oraz ukąszeniem węża, który i tak jest w naszych lasach coraz mniej obecny. Dziś przysłowiowy czerwony kapturek na próżno rozgląda się za wilkiem i prędzej znajdzie porzuconą plastikową puszkę w lesie, czy stary monitor od niemodnego już komputera, niż tego nieudomowionego psa z dziecięcych bajek.
Ewa Surażyńska
(studentka DKiPII, UWM)
1. Celowo używana pierwsza osoba liczby pojedynczej, w celu wyodrębnienia pojedynczego doświadczenia od przeżycia zbiorowości. Inspiracja narracją Henri David’a Thoreau w „Walden”.
2. Mariusz Wilk, „Wołoka”, w zapiskach sołowieckich 1998-1999; Wydawnictwo Literackie, 2006; ul. Długa 1, 31-147 Kraków; str. 9.
3. Tamże.
4. Tamże.
5. Świadome przejście z pierwszej osoby liczby pojedynczej na pierwszą osobę liczby mnogiej (tzw. odczuwanie zbiorowe).
1. Celowo używana pierwsza osoba liczby pojedynczej, w celu wyodrębnienia pojedynczego doświadczenia od przeżycia zbiorowości. Inspiracja narracją Henri David’a Thoreau w „Walden”.
2. Mariusz Wilk, „Wołoka”, w zapiskach sołowieckich 1998-1999; Wydawnictwo Literackie, 2006; ul. Długa 1, 31-147 Kraków; str. 9.
3. Tamże.
4. Tamże.
5. Świadome przejście z pierwszej osoby liczby pojedynczej na pierwszą osobę liczby mnogiej (tzw. odczuwanie zbiorowe).
czwartek, 20 września 2018
środa, 8 sierpnia 2018
Rozważania przy malowaniu rzeczy wyrzuconych
Pomysł dojrzewa powoli. Nabrał rumieńców w czasie orneckiego malowania dachówek na rozpoczęcie wakacji. Wtedy przy okazji odwiedziłem sanktuarium w Krośnie. I w rozmowie „z miejscowymi” pomysł dojrzał i zapadał decyzja o realizacji. W zasadzie ma się rozpocząć w przyszłym roku (bi potrzeba wielu przygotowań i uzgodnień). Ale prapremiera odbędzie się 15 sierpnia 2018 w czasie odpustu i festynu rodzinnego. Chcemy się spotkać w gronie zainteresowanych osób i wszystko „przegadać”. Myślę, że po tym sierpniowym spotkaniu pomysł i projekt nabierze bardziej realnego kształtu i lokalnego charakteru.
Zapraszam chętnych do Krosna, 15 sierpnia 2018 roku. Razem możemy więcej … zrozumieć, zaplanować i zrobić. Oczywiście będziemy malowali dachówki. Stare dachówki.
A co w przyszłości? Co w przyszłym rokiem? Wstępnie planujemy cykliczne, kontemplacyjne i dyskusyjne spotkania i warsztaty malowania na starych dachówkach. Sanktuarium jest w trakcie remontu. Będzie zmieniany także dach. Dachówek nam nie zabraknie. Starych, historycznych, co nie jedno już przeszły. Nadamy im drugie życie. Zamiast wyrzucać je na gruz (śmieci) zostaną pomalowane (nawet te uszkodzone, czyli połamane). Mieści się w tym dyskretne przesłanie, że nie ma rzeczy ani ludzi zbędnych, niepotrzebnych, że wszystkiemu można przywrócić wartość i cenność.
Celem będzie przedsięwzięcie integracyjne, artystyczne i umożliwiające zbiórkę dodatkowych funduszy na remont sanktuarium. Integracja w formie letnich warsztatów, dyskusji, wspólnych działań edukacyjnych, artystycznych i kulturalnych oraz animacyjnych, łączących społeczność lokalną z UWM i innymi partnerami. A wszystko w pobliżu Krosna i Ornety. Z elementami kawiarni naukowej i Uniwersytetu Każdego Wieku.
Spotkania (nazwa ostateczna dopiero się wykluwa) można zrealizować na kilka sposobów, albo w małym wymiarze (spontaniczne, koszty pokrywane prywatnie) albo nawet jako większe przedsięwzięcie z dodatkowym finansowaniem (w tej wersji musimy poszukać dofinansowania, np. grantowego). Zaczyn i wstępne działania można zrobić jeszcze w tym roku (czego przykładem jest sierpniowe spotkanie w Krośnie), ale główne działania planujemy na rok kolejny (2019), by się dobrze przygotować. Może być także cykliczne: kilka razy w roku lub w ciągu kilku kolejnych lat. Jak się uda, to zostanie przedsięwzięcie cykliczne i wieloletnie. Trzeba to sprawdzić w działaniu.
Kto będzie malował: zwykli ludzie, wszyscy chętni (chodzi o powszechność i poczucie uczestnictwa, sprawstwa) oraz uznani artyści, zarówno ogólnopolscy jak i lokalni (lub początkujący artyści na początku swojej drogi). Ci ostatni będą podnosić rangę całego przedsięwzięcia.
Tematyka: proponuję przyrodę Warmii i okolic Krosna – rośliny, grzyby, zwierzęta, krajobrazy. Pominęlibyśmy tematykę sakralną bo po pierwsze grozi kiczem, po drugie będzie onieśmielało samych malujących. Natomiast przyroda jest dobrym uzupełnieniem tematyki sakralnej i łatwa w malowaniu. Nie grozi kiczem. Nie onieśmiela.
Plener (lub plenery cykliczne z warsztatami). Może to być jednodniowe spotkanie albo cykliczne, w tym kilkudniowy, letni plener w Krośnie. Można malować na łące lub w razie złej pogody w krużgankach. Na plener zapraszać będziemy artystów lokalnych i regionalnych oraz studentów Wydziału Sztuki czy Liceum Plastycznego. Doświadczeni artyści będą mentorami malujących „wolontariuszy”. Dla zaproszonych uczestników zapewnimy noclegi i wyżywienie. Zadaniem zaproszonych artystów będzie pomalowanie i przekazanie co najmniej jednej dachówki dziennie oraz pomaganie radami innym amatorom-amatorom. „Zwykli” ludzie będą malowali pod okiem doświadczonych. To forma warsztatów i dialogu w plenerze. Rozmowy o świecie, przyrodzie, historii przy malowaniu (takim współczesnym łuskaniu fasoli czy darciu pierza). Mieszkańcy Ornety mogą przychodzić lub dojeżdżać. Możliwy byłby nawet udział jednodniowy (kilka godzin) dla wszystkich chętnych w regionie, kto chce nawiedzić sanktuarium i pełniej zauczestniczyć np. w malowaniu.
Wszyscy chętni mogą uczestniczyć także w inny sposób: upiec ciasto, nagotować domowego kompotu, zafundować kawę itd., wszytko co jest domowym rękodziełem i poczęstować uczestników dachówkowego malowania. Służyć to miałoby poszerzeniu integracji. Każdy może coś zrobić i w jakieś formie uczestniczyć. Na miarę swoich chęci i odwagi. Bo przecież najważniejszym elementem będzie dyskusja. Niespieszna dyskusja w cittaslow. A jak ktoś przywiezie ciasto… to go i tak namówimy do malowania. Niech ma tylko swoisty pretekst aby przybyć (mieć odwagę by się spotkać). Uzupełnieniem kilkudniowego pleneru mogą być codzienne, krótkie wykłady o przyrodzie, historii itd. Wykłady byłyby otwarte dla wszystkich chętnych. Mogą odbywać się nawet w kościele, albo w Ornecie (np. Dom Kultury, ratusz). Osobiście deklaruje przygotowanie kilku o przyrodzie, ziołach itd. Ale myślę, że uda się namówić także i inne osoby do takiego udziału, nie tylko z UWM. Taki mały zaczyn kawiarni naukowej i Uniwersytetu Każdego Wieku.
Wybrane plenery można zorganizować np. na rynku w Ornecie, przed ratuszem, w formie małego pikniku artystyczno-przyrodniczego. Mały piknik dla mieszkańców miasta i turystów odwiedzających Ornetę (dobrze wpisywałoby się w ideę cittaslow). Być może uda się znaleźć jeszcze i inne miejsca w okolicy do wspólnego malowania i dyskutowania.
Plenerowi mogą towarzyszyć występy artystyczne, może uda się nawet namówić nie tylko lokalnych artystów śpiewających i grających, ale wpisać np. w coroczną trasę koncertową Pro Musica Antiqua itp.
Co zrobimy z pomalowanymi dachówkami? Wystawy. Pomalowane dachówki (i polakierowane dla zabezpieczenia) mogą być wystawiane całorocznie w Krośnie, np. w okalających kościół krużgankach lub w bezpośredniej okolicy. Wrażenie będzie robić liczba. 100 czy 200 pomalowanych dachówek robi bardzo duże wrażenie, tym bardziej, że pomalowane przez bardzo wielu artystów, w tym zwykłych ludzi. A każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Dachówki będą ustawione na posadzce i oparte o ścianę lub na specjalnym stelażu, wykonanym z drewna odpadowego, poremontowego (na mini daszku, tak, żeby wygodniej było oglądać). Można także organizować czasowe wystawy np. w Ornecie czy na UWM (mamy zewnętrzne dwa stelaże, jeden przed biblioteką, drugi przed Wydziałem Biologii i Biotechnologii, na każdym zmieści się po ok. 50 dachówek). W przypadku UWM wernisaż wystawy może odbyć się w ramach Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki czy Nocy Biologów (w połączeniu z dodatkowymi działaniami).
Gadający Streetart. Rozważamy także i inną formę, np. dachówki pojedynczo rozłożone po całym Krośnie (lub Ornecie) - oglądanie wymagałoby spaceru i wyszukiwania tych dachówek. Z fragmentów dachówek (połamane w czasie remontu) ewentualnie z kamieniami, z napisami lub QR Kody, kierujące do tekstów opisujących Krosno czy idee przedsięwzięcia lub fragmenty historii Krosna i Ornety.
Gra terenowa. Dachówki lub pomalowane fragmenty mogą być wykorzystane w questingu - grze terenowej. Mogą być poukrywane wzdłuż drogi z Ornety do Krosna i wplecione w jakąś historyczną czy edukacyjną fabułę. Może to być także historia sanktuarium, Ornety itd. W sierpniu spotykamy się, aby te wszystkie (i jeszcze inne, jeszcze nie zwerbalizowane) pomysły przedyskutować i zaplanować ich wykonanie.
Cegiełki na remont. Naszym zamiarem jest aby wszystkie dachówki mogły być sprzedawane jako cegiełki na remont sanktuarium. Albo w formie dedykowanych aukcji (mogą ty być aukcje na zamkniecie wystaw w Olsztynie, Ornecie, na Kaszubach itd.), albo stale, w Krośnie, z ofertą dla wszystkich odwiedzających pielgrzymów czy turystów. Każda dachówka dostanie certyfikat (opis kto malował, co i dlaczego).
Informacje i relacje o plenerach i wystawach będziemy umieścić na blogu: Gadajace Dachówki lub stworzymy dedykowany serwis. Każdą dachówkę sfotografujemy i poświęcimy jej osobny wpis na blogu, z podaniem autora, tematyki, inspiracji itd. Nabywca będzie miał satysfakcję, że uczestniczy w wartościowym, charytatywnym przedsięwzięciu. Może skłoni to przyjeżdżających z daleka do nabycia niezwykłej pamiątki w postaci malowanej dachówki (zabrać cząstkę kościoła w Krośnie i jego historii ze sobą). Można taką dachówkę wyeksponować w domu, firmie czy nawet umieścić w plenerze (lakier zapewni trwałość farb i odporność na warunki atmosferyczne.
Stanisław Czachorowski
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Jarmark Sztuki Rękodzieła
Centrum
Kulturalno-Biblioteczne w Dobrym Mieście organizuje Jarmark Sztuki
Rękodzieła, który odbędzie się 12 sierpnia na Przedmurzu, ul.
Sowińskiego w Dobrym Mieście w scenerii kamieniczek z przełomu XVII
wieku. Jarmark w Dobrym Mieście to tradycyjne plenerowe święto dzieł
sztuki i dziedzictwa kulinarnego, podczas którego odbywają się m.in.:
warsztaty podpłomykowe, piwowarskie, ceramiczne. W tegorocznej edycji
Jarmarku poznamy kuchnie: indyjską i Pawła Gorczycę – dobromieszczanina i
pasjonata kuchni indyjskiej, kuchnię sudańską i Faisala Nouraina –
pochodzi z Republiki Sudanu, który od wielu mieszka w Iławie. Na
dobromiejskim Przedmurzu spotkamy dwa Food trucki z kuchnią czeczeńską i
warmińską. Podczas Jarmarku wystąpią zespoły taneczne, muzyczne i
kapele m.in.: Lelija - dobromiejski zespół ludowy, zespół rodzinny
Pasja, Witek Muzyk Ulicy – charyzmatyczny muzyk ulicy, Kapela na Każdą
Okazję. W Skansenie Miejskim w cyklu Mistrzowie Świata Sztuki będzie
można zobaczyć oryginalne grafiki Henri Marie Raymond de Toulouse –
Lautrec’a.
Serdecznie zapraszamy rękodzielników, twórców ludowych do udziału w JarmarkuDo pobrania:
- karta zgłoszeniowa
Pozdrawiam
Milena Brzostek
Specjalista ds. promocji i organizacji imprez.
Centrum Kulturalno - Biblioteczne w Dobrym Mieście
ul. Górna 1 a, 11-040 Dobre Miasto
tel. 89 616-15 -91
www.ckbdobremiasto.pl
znajdź nas na facebooku:
https://www.facebook.com/pages/Centrum-Kulturalno-Biblioteczne-w-Dobrym-Mie%C5%9Bcie/560906810705563
Milena Brzostek
Specjalista ds. promocji i organizacji imprez.
Centrum Kulturalno - Biblioteczne w Dobrym Mieście
ul. Górna 1 a, 11-040 Dobre Miasto
tel. 89 616-15 -91
www.ckbdobremiasto.pl
znajdź nas na facebooku:
https://www.facebook.com/pages/Centrum-Kulturalno-Biblioteczne-w-Dobrym-Mie%C5%9Bcie/560906810705563
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































