Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2016

Koncert Ani Brody z Zespołem, związany z premierą „Thousand Lakes”


Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i MOK  zapraszają na wyjątkowy koncert Ani Brody z Zespołem, związany z premierą „Thousand Lakes” – wyjątkowej płyty pielęgnującej muzyczne tradycje Warmii i Mazur.

Ania Broda to wokalistka obdarzona niezwykłym, wyrazistym głosem, posługuje się techniką śpiewu "białego". Mistrzyni gry na cymbałach wileńskich, uderzanym instrumencie strunowym, który przywędrował do nas z Azji. Autorka tekstów, kompozytorka, aranżerka. Jeden z najoryginalniejszych głosów i jedna z najciekawszych osobowości polskiej sceny muzycznej!
Płyta „Thousand Lakes” (której premiera odbyła się 4.11.2016) to hołd złożony skarbom lokalnej muzyki tradycyjnej.

Sama Ania Broda projekt opisuje tak:
„Całe życie słyszałam, że na Warmii i Mazurach nie ma ciekawej muzyki.
Nic bardziej mylnego!
Urodziłam się w samym sercu Krainy Tysiąca Jezior. Nadal tu mieszkam i kocham to miejsce. Jako muzyk dużo podróżuję, ale zawsze wracam do przestrzeni, z którą od dziecka łączą mnie miliony wspomnień. Grając od wielu lat muzykę folkową z całej Polski zdałam sobie sprawę, że brakuje w niej muzyki warmińskiej i mazurskiej. Pomyślałam - to dziwne, trzeba to natychmiast naprawić! Zaczęłam szukać i zamiast niemieckich walczyków znalazłam skarby :) Wpadłam na trop rzadkich i starodawnych w formie hymnów warmińskich. Zafascynowały mnie melodie, energia tej muzyki, jej szlachetność, dojrzałość, głębia... Są tu pieśni inspirowane zjawiskami natury. Są pieśni Morcinkowe, związane z głęboko zakorzenioną tradycją kończenia i odnawiania umów czeladniczych i gospodarskich. Są rytmy łamane, nietypowe frazy i ślady dawnej obrzędowości tych ziem. Trop dla odnalezienia funkcji muzyki w kulturze. Są dzikie i dynamiczne biwaty, szalone rytmy taneczne. Niezwykłe jest to, że jest tam kilka utworów, które pochodzą z moich rodzinnych okolic Jonkowa. Na przykład pieśń o Apolonii – świętej od bolących zębów. Niezwykłe jest to, że mogę teraz śpiewać piosenki, które kiedyś znali wszyscy.”

Wraz z Anią (śpiew, cymbały) wystąpi zespół w składzie:
Jacek Mielcarek - saksofon, klarnet, duduk
Kuba Mielcarek – kontrabas
Maciej Kierzkowski - bębny, dzwonki
Iwona Sojka - skrzypce
Mateusz Szemraj- oud, rubab

Koncert „THOUSAND LAKES” – Ania Broda z Zespołem
14 grudnia 2016, godzina: 18:00
Urząd Miasta Olsztyna, Plac Jana Pawła II 1, sala 219
WSTĘP WOLNY

Szczegóły: http://tinyurl.com/zf9336h

piątek, 16 września 2016

Niezwykłości przyrody regionu - aleje przydrożne (Dobre Miasto)

W czasie Europejskich Dni dziedzictwa warto wspomnieć o przyrodzie, o dziedzictwie przyrodniczym. Będzie ku temu dobra okazja w czasie ostatniego już mini wykładu w ramach Koncertów Letnich Zespołu Pro Musica Anticua. W sobotę w Dobrym Mieście.

Aleje starych drzew to wartość krajobrazowa i przyrodnicza naszego regionu. Krajobrazowa – bo zwiększająca atrakcyjność turystyczną naszego regionu, co wyraża się w brzęczącej monecie (do niektórych ludzi tylko taki argument przemawia, wiec go przytaczam). Po wycięciu trzeba zasadzić nowe drzewa i czekać kilkadziesiąt lat – potem też będzie ładnie. Czasu się kupić nie da, trzeba odczekać. Przyrodnicza – bo stare, dziuplaste drzewa są siedliskiem ginących gatunków. Tego już tak prosto spieniężyć się nie da. Jednak i bioróżnorodność ma pozytywny wpływ na gospodarkę. Pomijając, że jest wartością sama w sobie.

Dlaczego próchniejące drzewa są wartością przyrodniczą? Są reliktem starej puszczy z unikalnym siedliskiem próchniejącego drewna, z wieloma rzadkimi grzybami, owadami itd. Dlaczego to siedlisko jest rzadkie? Od XVIII wieku intensywnie prowadzimy gospodarkę leśną. W lesie próchniejące drzewa traktowane były jako coś zbędnego, wręcz zagrażającego zdrowiu innych drzew (stare myślenie powróciło co widzimy w dyskusjach nad wycinka „chorych” drzew w Puszczy Białowieskiej). Dlatego systematycznie lasy były czyszczone a dziuplaste drzewa – jako bezwartościowe w produkcji drewna – eliminowane. W rezultacie znacząco zmieniliśmy ekosystemy leśne w całej Europie, wymarło wiele gatunków. Teraz wydajemy grube miliony na przywracanie: i siedliska i samych gatunków. Naturalna puszcza zachowała się jedynie w maleńkich fragmentach. Przykładem jest Puszcza Białowieska (czytaj więcej) . Właśnie tam, w tym przyrodniczym laboratorium Europy, uczymy się jak powinien wyglądać ekosystem leśny (puszczański).

W normalnym, pierwotny, lesie jest dużo martwego drewna: uschniętych gałęzi, zamierających i próchniejących drzew z dziuplami, poprzewracanych i pni i butwiejących na ziemi. To ogromne bogactwo siedliskowe. I duża różnorodność biologiczna. Drzewo wzrasta i powoli umiera. To ważny proces ekologiczny... Po zaistniałem szkodzie (czyszcząca gospodarka leśna), w Europie zaczynamy „naprawiać” ekosystemy leśne. Powstają leśne kompleksy promocyjne, w których celem jest także ochrona bioróżnorodności a nie tylko produkcja drewna.

W naszym regionie próchniejące drzewa zachowały się tylko w starych parkach, na cmentarzach, w zadrzewieniach nie-leśnych, tam gdzie nie było gospodarki leśnej. I oczywiście w starych przydrożnych alejach. Dla przywrócenia procesów ekologicznych w niektórych krajach europejskich ścina się zdrowe drzewa i… pozostawia leżące na ziemi. Niech próchnieją. Powoli przywraca się to unikalne siedlisko. Na to idą znaczne pieniądze.

Próchniejące i dziuplaste drzewa zachowały się m.in. w starych alejach przydrożnych. A w nich wiele ciekawych i rzadkich gatunków. Jeśli wytniemy te drzewa, to wraz z siedliskiem zabijamy zagrożone gatunki. Gdzie znajdą one inne dziuple i próchno? Do czasu aż odtworzone zostanie siedlisko saproksyliczne w leśnych kompleksach promocyjnych i rezerwatach (a potrwa to minimum kilkadziesiąt lat, raczej nawet kilkaset), to właśnie dziuplaste drzewa w alejach przydrożnych będą refugialnym siedliskiem dla saproksylicznej różnorodności biologicznej.

Czasem mądrzy ludzie z takich alei z dziuplastymi drzewami czynią atrakcję turystyczną. Przykładem jest Aleja Biskupów w Bałdach. Znakomite połączenie dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.

Ja z kolei, w celu łączenia ochrony przydrożnych drzew dziuplastych na Warmii i Mazurach z elementami kultury lokalnej, umieściłem Kłobuka w dziupli. Zaczęło się 10 lat temu, w roku 2006. Byłem w tym czasie na stażu w pensjonacie w Łajsie. Jednym z efektów tego stażu był opracowany prototyp przewodnika turystycznego pt. „Łajs – niecodzienny przewodnik turystyczny po okolicy, przyrodzie i historii”. W tym czasie powstawała Aleja Biskupów w sąsiednich Bałdach. Piękna aleja z dziuplastymi drzewami – unikalnym już siedliskiem dla specyficznej fauny saproksylofagów. Szukałem pomysłu na połączenie elementów kultury z przyrodą. I pomyślałem o Kłobuku, baśniowym demonie z dawnych lat.

W ochronie przyrody znane jest pojęcie gatunku parasolowego (osłonowego). Ale chciałem znaleźć „gatunek” o silnych konotacjach kulturowych, trochę baśniowy. Kłobuk jako duszek, demon domowy mocno utrwalony jest w kulturze Warmii i Mazur. Kłopot tylko taki, że to postać mieszkająca w obejściu (a nie w lesie), przedstawiana pod postacią czarnej, zmokłej kury, czasem sypiącej iskrami. Pachnica dębowa nie byłaby dobrym gatunkiem dla ochrony drzew dziuplastych w powiązaniu z dziedzictwem kulturowym. Przeniosłem więc Kłobuka do dziupli. Dla lepszego uzasadnienia przestudiowałem sporo opracowań etnograficznych, łącznie z mitologią Słowian. W ciągu kilku lat znajdowałem kolejne wątki i powstało na tej podstawie sporo felietonów i esejów. W latach 2008-2013 ukazywały się w Wiadomościach Uniwersyteckich felietony pod tytułem „Z kłobukowej dziupli”. Pod takim samym tytułem ukazywały się w latach 2013-14 felietony na stronie Radia Olsztyn.

Kłobuk to baśniowa postać a wcześniej demon domowy, chyba słowiański, na Prusy przywędrował wraz z osadnikami z północnego Mazowsza. Typowy demon domowy, przedstawiamy albo w kształcie człekopodobnym albo zwierzokształtnym (zoomorficznym). W tym drugim jak częściej w postaci zmokłej, czarnej kury. W nawiązaniu do kultury Polesia, dopatrzyłem się w Kłubuku głuszca. Taka czarna kura z lasu.

Dawniej cała przyroda była postrzegana jako mocno powiązana z demonami i siłami nadprzyrodzonymi. Współcześnie oddzielamy te dwa różne światy, ale sporo elementów dawnego świata zachowało się w nazwach gatunkowych roślin i zwierząt (kłobuk jako nazwa podbiału, owady: rusałki, wieszczyce, świtezianki, topielice, bagniki itd.) oraz jako inspiracja dla literatury: baśnie, bajki, fantazy (w tym Sapkowski i Wiedźmin). Ślad dawnego patrzenia na świat wokół nas zachować się więc w literaturze, mitologii i zwyczajowych nazwach organizmów żywych. Poza Kłobukiem można przecież nawiązać do takich demonów jak: Bagiennik, Bies, Boruta zwany Leśnym, Lesij, Leszy, Borowy, Wodnik (Utoplec, Utopek w folklorze śląskim), Rusałki - zwane też boginkami, Licho itd.

Kłobuk – to bajkowy stwór z mazurskich i warmińskich bajań wzięty. Ale w diable zwanym Kłobukiem odnaleźć można bardzo stare ślady mitologii Słowian i Bałtów. Kłobuk wywodzi się z pierwotnego mitu demona domowego (może mieć człowiekowaty kształt) albo z demona leśnego. Zatem Kłobuka należałoby szukać w drzewach dziuplastych. Samo słowo „kłobuk” najprawdopodobniej pierwotnie oznaczało koguta. Nic więc dziwnego, że najczęściej przedstawiany był jako czarny kogut lub zmokła czarna kura (późniejsze moje ustalenie doprowadziły co do głuszca z Polesia). Wedle niektórych podać ludowych Kłobuk lubi spać w beczce z pierzem. Skoro lubi miękkie posłanie, tym bardziej należałoby go szukać w dziuplach z miękkim próchnem.

W czasie spacerów po okolicznych lasach i przydrożnych zadrzewieniach warto rozejrzeć się za warmińsko-mazurskim Kłobukiem. Tak jak mazowiecki Kusy, możliwe że chroni się w przydrożnych, dziuplastych drzewach, czyniąc psoty przeróżne. Obecnie drzewa dziuplaste spotkać można prawie wyłącznie przy drogach. A przy drodze i o człowieka łatwiej, aby go nastraszyć, oszukać, wywieść na manowce.

Kłobuk - demon domowy, pochodzący z przyrody albo jako zmarły przodek. Kłobuk to także prasłowiańskie imię własne. Pozostałością jest mazowiecka wieś Kłobukowo, która nazwę wzięła od osadnika o imieniu Kłobuk. Imię „Kłobuk” nie jest niczym nadzwyczajnym, jako że i występowały imiona „Boruta”.

Kłobuk przybył z Mazowsza, wtopił się w mitologię Bałtów (Prusów), ze względu na duże podobieństwa mitologiczne i przenikanie się kultur (czarny kolor, zwierzęta-demony przynależne Welesowi. „Członkowie kultur tradycyjnych żyją w ścisłej więzi z otoczeniem przyrodniczym, które ich karmi, odziewa, umożliwia przetrwanie i pomaga. Relacje te mają charakter zwrotny, bez odpowiedniej troski ze strony człowieka symbioza ze środowiskiem leśnym czy polnym zakończyłaby się klęską – taką sytuację jakże często możemy obserwować dzisiaj wokół nas”. Ale nie oznacza to, że społeczności tradycyjne nie wpływają na środowisko. Nawet najbardziej prymitywne kultury przekształcają środowisko, także w sensie negatywnym. To raczej podkreślenie silnego związku kultury z przyrodą i wzajemnego się mieszania: wpływu przyrody na człowieka, pomieszanie zjawisk kulturowych, religijnych i przyrodniczych. „Pozwolili natomiast mówić przyrodzie pełnym głosem, przypisując jej świadomość i ustanawiają szereg personifikujących pierwiastków otoczenia, które określa się jako demony. Ich zadaniem jest pośredniczenie, mediacja między naturą a światem kultury. Wyobrażenia, mity i obrzędy związane z tą sferą codziennego kontaktu rozpowszechniane były w kręgu rodzinno-rodowym”

Stanisław Czachorowski

wtorek, 13 września 2016

Niezwykłości przyrody regionu - leśne tulipany (Kętrzyn)

W notatkach kucharza, który służył u Dönhoffów-Denhoffów w Drogoszach pod Kętrzynem znalazłem przepis na sok z leśnych tulipanów (obok zupy z warzuchy i octu brzozowego). Przepis jest następujący: „zerwij leśne tulipany skoro tylko się pojawią zalej je wrzątkiem, odstaw na 36 godzin, po czym wyciśnij z nich sok. Weź trzy kwaterki miodu, gotuj tak długo, aż się wyklaruje, odszumuj. Wlej do tak przygotowanego miodu cztery lub pięć kwaterek soku, dobrze zagotuj, ostudź.” W taki sposób dowiedziałem się o istnieniu leśnych tulipanów.

Tulipan dziki zwany także tulipanem leśnym (Tulipa sylvestris) jest gatunkiem wieloletnim z rodziny liliowatych (Liliaceae). Występuje w całej Europie i północnej Afryce oraz w Turcji. Populacje dziko rosnące zagrożone są wyginięciem. Nie było informacji o obecności w Polsce, wiec sądziłęm że wygineły. Jadnak po opublikowaniu zdjęć i informacji napłynęły zgłoszenia, że występuje i to nie tylko na południu Polski, ale i u nas. U nas prawdopodobnie tylko zdziczały (czyli jako roślina, która „uciekła” z ogrodów). Stwierdzany na Śląsku i północno-zachodnim podnóżu Tatr. Podobno w Polsce tulipan leśny osiąga północno-wschodnią granicę zasięgu występowania. Być może są to zdziczałe ogrodowe tulipany, które wróciły do fenotypu, typowego dla dzikich tulipanów (podobnie jak stało się z gołębiem domowym). A może to pozostałości po dawniej sprowadzonych leśnych tulipanach (uboższych być może nie było stać na dogie odmiany) i przetrwał.

Przepis na sok jest o tyle intrygujący, że w tulipanach występuje trująca tulipina. Tulipany działają trująco na konie, bydło, muły (znane są przypadki zatrucia, gdy zwierzęta zjadały tulipany uprawiane w celach dekoracyjnych). Kozy chyba nie są wrażliwe na tulipinę. Objawy zatrucia występują po upływie 1-2 godzin od zjedzenia rośliny. Odnotowany przypadki śmiertelne. Zapewne zależy od ilości spożytych tulipanów.

Nasi przodkowie eksperymentowali z różnymi roślinami w celach kulinarnych. Doświadcznie okupione niestrawnościami a nawet i zatruciami. Teraz z tego bogatego dziedzictwa czerpiemy pełnymi garściami.

Na koniec kilka ciekawostek o tulipanach. Są to rośliny cebulowe. Do botanicznego rodzaju tulipan (Tulipa) należy około 120 gatunków i co najmniej 15 tysięcy odmian uprawnych (kultywarów). Gatunkiem typowym jest nasz Tulipa sylvestris L. Naturalny obszar występowania tulipana to Europa Południowa, północna Afryka, Azja od Turcji, przez Iran, góry Pamir, Hindukusz, stepy Kazachstanu, po północno-wschodnie Chiny i Japonię.

U tulipana zachodzi zjawisko termonastii. Termonastia to ruchy nastyczne wywołane zmianą temperatury, a ruchy nastyczne to reakcje wzrostowe roślin niezależne od kierunku działania bodźca, związane z różnym tempem wzrostu różnych części organu lub ze zmianami turgoru niektórych komórek. U tulipana termonastia zachodzi, gdy jest jeszcze dość chłodno i tylko bezpośrednie nasłonecznienie podnosi dość znacznie temperaturę rośliny. Kwiaty tulipanów otwierają się, gdy temperatura wzrasta powyżej 15°C, a zamykają się gdy spada poniżej 13°C. U tulipana dostrzegalna reakcja zachodzi przy różnicy temperatur wynoszącej 0,5°C. Kwiaty tulipana w podwyższonej temperaturze otwierają się, a przy niskiej zamykają.

Czy sok z dzikich tulipanów warto przywrócić lokalnej tradycji kulinarnej (dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze)? Kuszące. A może trzeba wpierw dokładniej zbadać zawartość i efekty obróbki kulinarnej? I o tym będę opowiadał na wykładzie w Kętrzynie.

Stanisław Czachorowski

Więcej o leśnych tulipanach:

środa, 31 sierpnia 2016

Niezwykłości przyrody regionu - aleje przydrożne




17 września w Dobrym Mieście o alejach przydrożnych. A przede wszystkim uroczysty Koncert Pro Musica Antiqua w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2016 na Warmii i Mazurach.

St.Cz.

wtorek, 5 kwietnia 2016

ANIA BRODA – THOUSAND LAKES - płyta z muzyką Warmii i Mazur


Wspieramy projekt Ani Brody, więcej na stronie Polak Potrafi:  https://polakpotrafi.pl/projekt/ania-broda-plyta


*     *     *
Całe życie słyszałam, że na Warmii i Mazurach nie ma ciekawej muzyki. Nic bardziej mylnego!
Urodziłam się w Olsztynie i wychowałam na warmińskiej wsi – w Jonkowie.
W samym sercu Krainy Tysiąca Jezior. Nadal tu mieszkam i kocham to miejsce. Jako muzyk dużo podróżuję, ale zawsze wracam do przestrzeni z którą od dziecka łączy mnie milion wspomnień. Grając od wielu lat muzykę folkową z różnych regionów Polski zdałam sobie sprawę, że brakuje w niej muzyki warmińskiej i mazurskiej. Pomyślałam – to dziwne, trzeba to natychmiast naprawić!
Zaczęłam szukać i zamiast niemieckich walczyków znalazłam skarby.
Chcę się podzielić i dlatego potrzebuję Waszej POMOCY
(....)
Przez długi czas zbierałam materiały szukając najciekawszych lokalnych zjawisk muzycznych. Wpadłam na trop rzadkich i starodawnych w formie hymnów warmińskich.Zafasynowały mnie melodie, energia tej muzyki, jej szlachetność, dojrzałość, głębia... Są tu też pieśni inspirowane zjawiskami natury, oraz pieśni Morcinkowe, związane z głęboko zakorzenioną tradycją kończenia i odnawiania umów czeladniczych i gospodarskich. Są rytmy łamane, nietypowe frazy i ślady dawnej obrzędowości tych ziem, trop dla odnalezienia funkcji muzyki w kulturze. Są też dzikie i dynamiczne Biwaty, szalone rytmy taneczne oraz obrzędowe.

Kochani ! Proszę wspierajcie i udostępniajcie !!! Pomóżcie wydać płytę z nieznaną muzyką Krainy Tysiąca Jezior. Utwory nagrałam z zespołem w 2014 r. Są energetyczne, tajemnicze i piękne. To nuta z Warmii i Mazur. Tylko dzięki Waszej pomocy może ukazać się ten niezwykły album.

Ania Broda

środa, 16 września 2015

Spór lata z jesienia (koncert)



KONCERT SPÓR LATA Z JESIENIĄ koncert na głos i syntezatory inspirowany muzyką Vivaldiego Elżbieta Mierzyńska – teksty i wokal Andrzej „Andymian” Mierzyński – muzyka.

22 września Kamienica Naujacka MOK, Olsztyn godz. 18.00.

Na koncercie będzie przedstawiony fragment projektu pt. " Taniec jest wszędzie" (zdjęcia: Anna Wojszel). Autorzy zdjęć do koncertu: Henryk Cirut, Olsztyn (lato w plenerach Warmii), Anna Wojszel, Wipsowo (figury taneczne na ulicach i dachach Olsztyna, fragment projektu "Taniec jest wszędzie") i przyjaciele z Chicago: Paweł Szubzda (Chicago oraz jesienny ogród i las), Justyna Sykała-Zięba (impresja na temat jabłek i liści), Stanisław Kubicz (niebo, rośliny, rzeźby parkowe). Do zdjęć pozowali: Joanna Graczyk,   Rozalia Wojszel,  Agata Hoffmann,  Anastazja Lenda,  Teatr Nieskromny Studio Animacji Ruchowej „Rytm” , Magdalena Faszcza.

 Czas łączny - 60 minut. Całość jest materiałem premierowym. Na kompozycję Lato składa się 12 epizodów muzycznych z tekstem, złączonych w spójną całość. Zamyka i otwiera ją cytat muzyki Vivaldiego. Kompozycje do Lata otwiera tekst "Fruwam - bo lato w pełni". Dalsza część utworów jest rozwinięciem tego urlopowego stanu poczucia wolności i swobody, stąd potem puenta rozwinięta w tekście "Nie szukam pieprzu, nie szukam soli - ja sobie leżę. Nie biegnę z wami na łeb na szyję - ja sobie leżę...." Na kompozycje Jesień składa się także 12 epizodów muzycznych z tekstem i także otwiera i zamyka ją cytat muzyki Vivaldiego. Kompozycje do Jesieni są komentarzem od lirycznego po dość ostry na temat życia, w które wnika manipulacja, oszustwa, pogarda, a także GMO. Jesień jest dumna, nie zamierza przepraszać, że wycisza lato. Koncert kończy stwierdzeniem : "A potem przyjdą święta zimowe i zaczniemy wszystko od początku".

AW

środa, 4 grudnia 2013

Portret kompozytorski i dziedzictwo przyrodnicze Warmii i Mazur



Z cyklu Dziedzictwo przyrodnicze Warmii i Mazur: uroczysty koncert pt. „Portret kompozytorski” Bernarda Chmielarza 08-12-2013 (niedziela) godz. 13.00, Kamienica Naujacka MOK, ul. Dąbrowszczaków 3.

Wystąpi Pro Musica Antiqua w składzie: Leszek Szarzyński – flet Jerzy Szafrański – obój Roman Kuźniak – fagot Kaori Okuzumi – fortepian Julia Karlova – sopran Agnieszka Dziewulska-Pawłowska – mezzosopran.

W programie prawykonanie światowe suity „Muzyczne Pejzaże Warmii i Mazur”
oraz wykład dra hab. Stanisława Czachorowskiego, prof. UWM pt. „Co tak naprawdę wynika z ochrony środowiska?”.

Wstęp wolny.