Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioróżnorodność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioróżnorodność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 grudnia 2018

Karp – na święta i codziennie



Karp – ryba najbardziej kojarzona ze świętami Bożego Narodzenia. Przez jednych lubiana, przez drugich niekoniecznie. Pewnym jest, że od wielu wieków wpisała się w ramy kulinarne naszej historii.

1. Habitat i kilka słów o karpiu
Karp (Cyprinus carpio L.) słodkowodna ryba z rodziny karpiowatych (Cyprinidae). Znany i poławiany jako ryba konsumpcyjna. Na świecie żyje w zlewiskach mórz: Czarnego, Kaspijskiego i Aralskiego. Odmiany hodowlane popularne są w hodowli jak i w wodach otwartych całego świata. Spotykany w głębokich rzekach, starorzeczach, rozlewiskach i odnogach rzek. Dzika forma karpia zwana jest Sazanem. Karp to ryba hodowana w celach gospodarczych. Od tysięcy lat hoduje się ją w stawach. Wprowadzany jest do wód otwartych. Wędkarze łowią go na grunt (tzw. wędkarstwo karpiowe) oraz na spławik. W USA i Australii gatunek karpia uważany jest za inwazyjny, określa się go mianem szkodnika. W tych krajach nie ma tradycji spożywania potraw z karpia, jak to się dzieje u nas. W Polsce zarybienie wód otwartych karpiem jest wysokie; wynosi 80%. Jednakże, proceder ten przyczynia się do degradacji i zamulania dna. Dlatego też, niektórzy ludzie uważają, że mięso z karpia ma aromat „mułu”. W Polsce okres ochronny w połowach karpia nie istnieje. Karp hodowany
w gospodarce stawowej jest udomowioną formą karpia dzikiego, pochodzącego z Azji. Jest rybą odporną na duże amplitudy temperatury, dobrze znosi zarówno upalne lata jak i mroźne zimy. W zimę zapada w letarg, znosi dobrze małą zawartość tlenu w wodzie. Zaletą produkcji karpia na skalę towarową jest też dobre znoszenie przez ryby długiego transportu oraz przebywanie w zbiornikach poza hodowlą w gospodarstwie.

2. Zwyczaje świąteczne, znane i mniej znane
Karp to popularna ryba pojawiająca się na naszych świątecznych stołach. Szczególnie przed świętami możemy nabyć tę rybę w supermarketach czy sklepach rybnych. U mnie w domu popularnymi potrawami są: zupa rybna z dużą ilością warzyw; gotowana z łba karpia. Karp w formie dzwonka w sosie chrzanowym. Ta wersja ryby jest pieczona oraz klopsiki z karpia w galarecie. Sądzę, że w każdym domu, w zależności od tradycji znalazłoby się wiele różnych potraw na bazie karpia. Jedyną niedogodnością w jedzeniu karpia jest występowanie dużej ilości ości, co zniechęca do jedzenia tej ryby i każe konsumującemu „dłubanie” ryby po kawałku. Chcąc wyeliminować proces ogłuszania ryby w domu, można zakupić gotowe filety z karpia i przygotować karpia w różnych postaciach. W Internecie jest wiele przepisów na przyrządzenie potraw z karpia. W końcu święta nie muszą być tradycyjne i nudne pod względem kulinarnym. U mnie w domu, zwyczajem świątecznym jest wkładanie pod talerz kilku łusek karpia. Zwyczaj ten ma sprawić, że człowiek będzie bogaty. Ja swoje łuski zalaminowałam i noszę po dziś dzień w portfelu.

3. Karp wędzony
W gospodarstwie moich rodziców w stawie mamy kilka karpi. Któregoś roku zdecydowaliśmy karpia uwędzić w przydomowej wędzarni. Kawałki karpia natarliśmy solą. Następnego dnia rybę uwędzono. Po uwędzeniu kawałki przyprószono pieprzem cytrynowym. Karp wędzony był smaczny i dobrze prezentował się pod względem wizualnym.

4. Moje doświadczenia w sprzedaży karpia
Miałam sposobność pracować na stanowisku sprzedaży karpia. Praca podobała mi się. Przed przystąpieniem do pracy byłam zapoznana z charakterystyką pracy na tym stanowisku. Zazwyczaj kupujący brali rybę ogłuszoną. Ogłuszenie ryby trzeba było wykonać w osłoniętym miejscu, z dala od wzroku kupujących. Rybę zapakować do torby i zważyć. Nieliczni klienci kupowali rybę żywą. Do transportu takiej wersji karpia; wkładałam do torby specjalną siatkę na którą kładłam karpia tak, żeby folia nie przykleiła się do powierzchni ciała. Na każdym etapie trzeba było dbać o dobrostan zwierzęcia. Osobiście dla mnie była to praca taka jak każda inna. Zaś czas świąteczny i przedświąteczny zawsze będzie mi się kojarzył z karpiem.

Natalia Machałem

Literatura
doświadczenia własne
Foto: N. Machałek

poniedziałek, 21 maja 2018

Jak zieleń w miastach wpływa na zdrowie człowieka

(Fot. S. Czachorowski)
Zieleń jest nośnikiem wielu informacji, inspiracją dla artystów. Żyjąc w ciągłym biegu nikt nie zastanawia się nawet czym jest roślinność. Jakie pełni funkcje w naszym życiu. Niektórzy ludzie nawet nie potrafią stwierdzić co jest dla nich ważniejsze rośliny czy zwierzęta. Czasem jesteśmy bierni na krzywdę jaką wyrządza się roślinom. Wolimy nie odzywać się lub nie uczestniczyć w akcjach ratujących roślinność, która jest niszczona. Często spotykamy się z tym, że ludzie w wyniku braku wiedzy na temat ochrony roślinności, krytykują postępowanie ekologów. Nie wiedzą na czym polega ochrona środowiska. Dlaczego warto chronić niektóre gatunki roślin? Nie mają pojęcia jak dużo roślin wyginęło i jak wiele może wyginąć. Przyczyniamy się do tego sami jeżdżąc pojazdami, które zostawiają w powietrzu szkodliwe opary. Niszcząc przy tym roślinność znajdującą się nieopodal uczęszczanej drogi. A nawet roślinność, która znajduje się kilkanaście kilometrów stąd. Uważa się, że opary unoszące się w powietrzu mogą powrócić na ziemie w postaci kwaśnych opadów. Coraz częściej słyszymy, że rośliny bardzo dobrze wpływają na nasze zdrowie. Dostarcza nam ona pożywienia, tlenu, chroni przed wieloma chorobami, zawierają szereg związków niezbędnych do funkcjonowania naszego organizmu. W strukturach miasta osłania przed nadmiernym przegrzaniem, zmniejsza hałas, radioaktywność, ogranicza rozprzestrzenianie się pyłów. Roślinność w miastach w formie zielonych przestrzeni dostarcza mieszkańcom warunki do wypoczynku, rekreacji i regeneracji sił. Zieleń oddziałuje na naszą psychikę, poprawia samopoczucie. Dzięki swoim właściwościom fizycznym i chemicznym.

Roślinność w ekosystemie miejskim, podobnie jak w całej biosferze spełnia wiele istotnych funkcji. Jedną z podstawowych jest synteza materii organicznej powstającej z prostych połączeń związków mineralnych, dwutlenku węgla i wody przy udziale energii słonecznej. W procesie tym rośliny magazynują energię słoneczną w swojej biomasie, która jest podstawą do istnienia organizmów cudzożywnych. Tymi organizmami cudzożywnymi są ludzie, zwierzęta, grzyby i mikroorganizmy saprofityczne. Roślinność wpływa na kształtowanie się warunków klimatycznych i siedliskowych. Oddziałuje ona również na formowanie się pola elektromagnetycznego, nasycając otoczenie jonami dodatnimi lub ujemnymi. Funkcja roślinności jest więc wieloraka.[1]

Roślinność wodna i lądowa w procesie fotosyntezy wykorzystuje CO2 i wydziela w tym procesie tlen. Wiele drzew, które rosną w parkach są naturalnymi czyścicielami powietrza. Przeprowadzone badania dowodzą, że 100 letni buk zwyczajny o powierzchni liści wynoszących około 170000 m2, pobiera w ciągu 1 godziny 2552 g dwutlenku węgla zawartego w 48000 m3 powietrza i wydziela 1712g tlenu do atmosfery, wiąże w tym procesie 25400 J energii słonecznej. Zaspokaja tym samym zaopatrzenie w tlen 10 mieszkańcom miasta. Wiązanie dwutlenku węgla i produkcja tlenu zależy od rodzaju roślinności, gatunku drzewa i jego wieku. Podobnie jak 100 letni buk działają na środowisko i uzupełniają w tlen obszary zieleni w mieście z udziałem drzew, krzewów i trawników. Zieleń, która jest nam potrzebna do lepszego funkcjonowania jest w zasięgu naszej ręki. Szacuje się, że 300-400 m2 zieleni miejskiej jest w stanie poprawić poziom tlenu w mieście. Według danych przeprowadzonych przez Wiesława Starzeckiego z Krakowa, z 1 m2 liści na drzewach w okresie rocznej wegetacji, można obliczyć ilość produkcji tlenu. Aby bardziej przybliżyć te dane, poniżej zostaną przedstawione gatunki drzew:

- topola osika: 1,0 kg
- grab zwyczajny: 0,90 kg
- jesion wyniosły: 0,89 kg
- dąb szypułkowy: 0,85 kg
- sosna zwyczajna: 0,81 kg
- klon zwyczajny: 0,62 kg
- leszczyna pospolita: 0,59 kg
- buk zwyczajny: 0,55 kg
- lipa drobnolistna: 0,47 kg . [2]

Okazuje się zatem, że im więcej drzew i zieleni w mieście, tym więcej tlenu produkują. Stanowią główny trzon w zakresie obiegu materii i przepływu energii w całym ekosystemie miejskim.

Badania przeprowadzone w miastach, dotyczące wpływów terenów zielonych na czystość atmosfery wykazały, że roślinność miejska przyczynia się do zmniejszenia zanieczyszczeń pyłowych i gazowych powietrza. Uważa się, że pas zieleni do 2 m wysokości i szerokości jest wstanie spełnić funkcję filtra pyłowego. Zatem im więcej skupisk roślinności w mieście tym nasze powietrze będzie czystsze. Roślinność trawiasta również ogranicza stopień zanieczyszczenia powietrza w mieście. Na powierzchni traw i kwiatów osiada się pył. Pył ten podczas deszczu jest spłukiwany z roślin i osiada na powierzchni gleby, gdzie gleba zatrzymuje i chroni przed kolejnym zapyleniem powietrza. Roślinność nie tylko ochrania nasze powietrze przed nadmierną ilością pyłów i gazów ale także przed metalami ciężkimi. Drzewa i trawniki znajdujące się przy drogach uczęszczanych przez pojazdy akumulowały w sobie różne metale ciężkie. Okazało się, że rośliny takie jak mniszek lekarski, rdest ptasi i lipa drobnolistna najbardziej akumulują metale ciężkie. Możemy więc sobie wyobrazić jak drzewa są pomocne w kumulacji tych szkodliwych metali ciężkich, które my nadmiernie produkujemy i nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić.

Jednak te wiadomości docierają do małego grona społeczeństwa miejskiego. Coraz częściej jesteśmy światkami wycinania roślinności miejskiej, niszczenia jej na poczet osiedli wmawiając nam, że lepiej będzie się nam mieszkało. Tylko nikt nie bierze pod uwagę tego, że teraz będziemy mieszkać wśród zieleni a później wśród blokowisk i betonu. Na roślinność już nie starczy miejsca. Coraz częściej spotykamy się z tym, że roślinność zostaje zastąpiona placami zabaw dla dzieci lub siłowniami na powietrzu. Owszem jest to dobre rozwiązanie zamiast blokowisk ale czy nie lepiej by było pozostawić roślinność na swoim miejscu a miejsca do zabaw i rekreacji umieścić w miejscach już nie użytkowanych przez społeczeństwo. Takimi miejscami mogłyby być stare opuszczone domy które, grożą zawaleniu, a plac który by pozostał mógłby być miejscem przeznaczonym dla społeczeństwa. Czyż nie lepiej jest usiąść na ławce wśród przyrody parkowej, niżeli drogi uczęszczanej i hałaśliwej. Dlaczego ławeczki przy blokach są usuwane a w parkach i miejscach obfitych w zieleń też ich niema. Dlaczego społeczeństwo miejskie nie domaga się o nie? Przyczyną jest zbyt szybkie tempo naszego życia. Nie zwracamy uwagi na roślinność, przed naszymi oczami wycinane są przed blokiem drzewa i trawniki, z których mogłyby być bardzo piękne łąki. Przeszkadza nam nie skoszony trawnik bo przecież to nie estetyczne wygląda. Ale nikt nie usiądzie przed blokiem na skoszonym trawniku i nie przekona się że tak naprawdę niszczymy tę roślinność. Pozostawiając tylko suchy piasek i kilka pęczków trawy bez żadnych kwiatów i chwastów.

Roślinność miejska bardzo wpływa na regulację temperatury powietrza i wilgotność i co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Wpływ temperatury powietrza zależy od wielu czynników, pory roku, wielkości obszaru zieleni i jej struktur. Wystarczy w okresach ciepłych wyjść na zewnątrz i przekonać się, że idąc na spacer w parku jest bardziej chłodno niż przy drodze asfaltowej i budynkach. Inaczej czujemy się przechadzając się w parku wśród zieleni a inaczej na chodnikach wśród gęstej zabudowy i bez żadnej osłony. Duże drzewa są ostoją i miejscem schronienia się przed słońcem. W otwartej przestrzeni miejskiej czekając na pojazd komunikacji miejskiej nie jesteśmy w stanie nigdzie się schronić. Szczególnie w okresach bardzo dużych opałów, zadajmy sobie pytanie dlaczego ludzie wolą siedzieć w domach lub spędzać czas w parkach. Ponieważ tam jest duża wilgotność, inne rześkie powietrze, chłodniejsza temperatura, mniejszy hałas i przyjazna atmosfera. Roślinność zatem staje się bardzo ważnym elementem wpływającym na klimat miejski.

Udowodnione zostało również to, że roślinność miejska o zwartej budowie drzewiastej bardzo pomocna jest w ograniczeniu dźwięków. Na ograniczenie dźwięku ma bardzo duży wpływ obecność przeszkód terenowych między źródłem i odbiorcą dźwięku. Mechanizmami, które wpływają na tłumienie fal akustycznych są głównie: ugięcie fal akustycznych przez pnie drzew, absorpcja przez gałęzie i liście. Proces tłumienia dźwięku wzrasta wraz z powierzchnią liści, gęstością zadrzewienia i wielkością drzewostanu. Stwierdzono także, że natężenie dźwięku w okresie zimowym jest większe ponieważ brak jest ulistnienia na drzewach. Natomiast latem i wiosną hałas uliczny i dźwięki są tłumione przez roślinność. Dlatego siedząc w parkach niedaleko dróg zastanawiamy się, dlaczego hałas miejski jest prawie nie dosłyszalny. Uznano także, że w parkach należy również sadzić drzewa iglaste, ponieważ nie gubią igieł na zimę i także zmniejszają częstotliwość hałasu miejskiego. Bardzo pożyteczne stały się również żywopłoty, które swoje zastosowanie znalazły nie tylko jako krzewy graniczne i ozdobne ale również jako bariery dźwiękowe.

Funkcja roślinności w miastach jest bardzo ważna dla naszego zdrowia i samopoczucia. Roślinność oddziałuje na stan środowiska przyrodniczego poprzez regulację czystości powietrza, wilgotność, warunki termiczne. Wzbogaca powietrze w jony, które bardzo dobrze wpływają na samopoczucie i zmniejszenie uciążliwych dolegliwości. Jest animatorem zmieniających się barw i struktur otoczenia miejskiego w ciągu dnia i pór roku. Inaczej zieleń prezentuje się w porze wschodzącego słońca inaczej w południe a najpiękniej w porze zachodu kiedy wszystko mieni się złotą i czerwoną barwą. Natomiast w ciągu roku wiosną wszystko staje się zielone i ukwiecone, latem obfituje w owoce i barwy, jesienią złotem a zimą czernią i bielą. Roślinność miejska jak widzimy pełni bardzo ważną funkcję w naszym życiu. Musimy pamiętać, że jest domem dla nas i dla innych istot żywych. Należy dbać o to co stworzyła natura, a nie niszczyć i czerpać nadmierne korzyści. Nie zapomnijmy także o tym, że roślinność jest ostoją bioróżnorodności. Działa uspokajająco na nasz system nerwowy. Wzbogaca otoczenie miasta, poczucie piękna. Wiele roślin także posiada właściwości lecznicze. Należy dbać o naturalne zioła lecznicze a nie niszczyć środowiska ich bytowania. Trudno wymienić wszystkie zalety roślinności miejskiej, ponieważ jest ich mnóstwo. Nie niszczmy przyrody która przynosi nam same korzyści.

Patrycja Chyb
Kierunek: Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze

Przypisy:
[1] H. Zimny, Ekologia miasta, Warszawa 2005.
[2] Tenże.





środa, 22 listopada 2017

Korespondencja z Wielkiej Brytanii - hotele dla owadów


Podobno dzieci w Szwajcarii zapytane, jakiego koloru są krowy, pod wpływem reklam powiedziały, że krowy są fioletowe. Aby temu zaradzić, w centrum Londynu znaleźć można Vauxhall farm z dzikimi zwierzętami: kozami, końmi czy świnkami – wszystkimi tymi legendarnym,i stworzeniami, o których dziś wielkomiejskie dzieci wiedzą wyłącznie z bajek. Aby przybliżyć naturę dzieciom, wiele angielskich szkół podstawowych decyduje się postawić „Hotele dla robaków” (po angielsku Bug Hotels). Jest to bardzo ciekawy pomysł na przybliżenie natury dziecku, w prosty, bezpośredni i mało kosztowny sposób.
  
Co to jest „hotel dla robali”?

„Hotel dla robaków” lub ładniej „hotel dla owadów” (Bug Hotel) to często wielopiętrowa konstrukcja zbudowana w ogrodzie, w której (za darmo!) zamieszkują różne insekty. Zbudowany jest z różnych materiałów, przez co umożliwia wprowadzkę różnym gatunkom zwierząt. Jak prawdziwe hotele, również te przybierać mogą najróżniejsze, czasami wręcz ekstrawaganckie kształty. Raz zbudowany, hotel dla robaków tworzy własny ekosystem, o który szczególnie nie trzeba już się później troszczyć.

Kto buduje hotele dla owadów (robaków)?

Hotele dla robaków budować mogą ogrodnicy oraz hodowcy owoców i warzyw, by w ten sposób ułatwić zapylanie swoich płodów. Owady mogą tam zakładać swoje gniazda i hibernować na zimę.
Coraz częściej jednak, stawiają je również szkoły, by w ten sposób przybliżyć naturę swoim podopieczny, jest to świetny sposób pokazania naszym milusińskim natury bez potrzeby wyjeżdżania na dalekie wycieczki na wieś czy do lasu.

Konstrukcja hotelu 

Podstawowa struktura zwykle postawiona jest z europalet lub desek. Te pierwsze tworzą stabilną strukturę, którą dodatkowo można wzmocnić skręcając je ze sobą. Jest to przy okazji również świetny pomysł na praktyczne pokazanie dzieciom, w jaki sposób działa recycling. Zwykle buduje się około pięciu poziomów, chociaż największy taki hotel dla robaków w Anglii liczył aż dziewięć metrów wysokości! Najmniejsze natomiast mieszczą się w kubku na herbatę.
Palety najlepiej postawić „do góry nogami” przez co uzyskujemy wgłębienia, które wypełnić można różnymi materiałami. Na dolnej warto zostawić większy otwór, dzięki czemu mamy szansę, że zagnieżdża się tam większe zwierzaki, na przykład jeże lub żaby.

Wypełnienie otworów w hotelu dla owadów

Wypełnienie otworów w europaletach zależy już od naszej wyobraźni, dostępnych materiałów, oraz tego, jakie gatunki zwierząt chcemy zaprosić:

- Zmurszałe drewno jest doskonałym środowiskiem dla larw żuków, chrząszczy i chrabąszczy. W korze zagnieżdżają się stonogi i korniki.
- Rurki, na przykład z trzciny czy bambusa, lub otwory w drewnie stanowią doskonałe mieszkanie dla pszczół. Różnej wielkości dziurki przyciągną różne gatunki owadów. Tak zbudować możemy również hotele wiszące – przymocowane do gałęzi drzewa czy ściany.
- Suche liście i siano pozwala zagnieździć się różnym bezkręgowcom, które poszukają bezpiecznego miejsca na hibernację. Przypomina to ściółkę leśną.
- Jeśli chcemy zaprosić jeża, warto zbudować mu w rogu specjalne pudełko z drewna pod stertą patyków. Można dla wygody wyścielić je liśćmi.
- Jama dla ropuchy. Chociaż płazy potrzebują wody dla rozmnażania, większość roku mogą spędzić w suchym środowisku. Kamienie dają im wilgotne i chłodne warunki, w których mogą przezimować.
- Biedronki lubią liście i patyki.

Oprócz tego dlaczego by nie zasadzić na dachu naszego hotelu dla robaków pachnące kwiaty. Nie tylko będą ładnie wyglądać, ale dodatkowo ich intensywna wioń przyciągnie motyle i pszczoły.
Luksusowe hotele dla robaków bywają nawet wyposażone w baseny dla gości pływających, ale wymaga to już poważniejszych prac budowlanych.

Hotele dla robaków w szkołach

Tak zbudowany hotel dla robaków staje się wyśmienitym materiałem edukacyjnym. Edukacja w angielskich szkołach podstawowych nie koncentruje się wyłącznie na rozwijaniu umiejętności akademickich. Jej celem jest też budzenie zainteresowania nauką, lekcje muszą być ciekawe i angażujące (Więcej na ten temat piszę w tekście „Dzień w angielskiej szkole podstawowej” https://www.speakingo.pl/blog/dzien-w-angielskiej-szkole-podstawowej/ ). Stąd w wielu szkołach powstają takie hotele dla robali, dzięki którym nauka staje się o wiele bardziej ciekawa, praktyczna i angażująca właśnie. W internecie znaleźć można liczne pomysły na wzbogacenie programu nauczania o tak praktyczne zajęcia. Można na przykład:

- „polowanie” na robale
- malowanie/kolorowanie znalezionych insektów
- identyfikowanie mieszkańców
- zapylanie
- gatunki chronione i zagrożone (np. trzmiele)

Gotowe pakiety edukacyjne (w języku angielskim) znaleźć można na stronie BugLife https://www.buglife.org.uk/activities-for-you/children-and-schools/bug-resources-schools

Nic tylko budować!


Dr Grzegorz Kuśnierz
Speakingo - Angielski Online www.speakingo.pl

Zdjęcia pochodzą ze strony: https://www.pinterest.co.uk/explore/bug-hotel/



czwartek, 19 października 2017

O tym, jak chruścik stał się chrustikiem


Chruściki z Olsztyna ruszyły w świat. Właśnie zawędrowały do szkoły w Dortmundzie! A to za sprawą siedmioletniej Nadii, która z mojej zerówki wyfrunęła nieco dalej niż większość dzieci. Do swojej szkoły zaniosła chruściki, zrobione podczas ostatnich odwiedzin, wraz z krótką opowieścią o tych zwierzątkach. Od jej mamy wiem, że dzieciom nie było łatwo wymówić słowo "chruścik", zatem w Dortmundzie jest on "chrustikiem".

Anna Mikita


czwartek, 12 maja 2016

Konie trakeńskie - element krajobrazu kuturowego

Mazury dzięki swemu położeniu na styku wielu kultur posiada bogatą przeszłość. Burzliwe dzieje od odległych czasów plemiona Bałtów, przez najazd Krzyżaków i Litwinów, okresy zaborów aż do czasów nam współczesnych wytworzyły ciekawe dziedzictwo kulturowe. Chęć jego poznania może być motorem rozwoju turystyki tego terenu. Z pewnością mało znanymi, ale na pewno ciekawymi tradycje hodowli koni. Odegrała ona znaczną rolę w historii polskiego i światowego sportu. W czasach rosnącego zainteresowania sportem konnym warto promować region jego najlepszymi atutami a są nim na pewno konie wschodniopruskie pochodzenia trakeńskiego zwane potocznie trakenami.

Konie trakeńskie (By Kathleen Conklin - originally posted to Flickr as
Trakehner mare and foal,
CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6882784)
W całych Prusach Wschodnich prowadzono hodowlę koni, ale to Mazury i Warmia stały się ojczyzną doskonałego gorącokrwistego konia półkrwi. Trakenami dla podkreślenia ich królewskiego pochodzenia nazywa się konie urodzone w Trakenach. Konie wschodniopruskie należą do tej samej rasy i pochodzą z prywatnych hodowli rozlokowanych w tzw. terenie. Wykorzystywano je w gospodarstwach, wielkich majątkach, kawalerii i sporcie. Do dalszej hodowli przeznaczono tylko te, które się sprawdziły. Sztuki niemogące poddać stawianym warunkom były eliminowane. Warunki klimatyczne, specyfika tych ziem, a przede wszystkim zamiłowanie ludzi do koni sprawiły, że dzisiaj możemy się cieszyć tymi pięknymi zwierzętami.

Rasa ta należy do najstarszych przedstawicieli na świecie koni półkrwi. Ich początków można doszukać się w średniowieczu. Już wtedy krzyżacy starali się uzyskać konie, które będą mogły sprostać ich wymaganiom. Koń taki nie tylko musiał unieść jeźdźca i jego rynsztunek, ale posiadać pewne predyspozycje psychiczne. Odwaga na placu boju, posłuszeństwo, wytrzymałość, chęć współpracy od dawna były bardzo cenione. Aby osiągnąć zamierzony efekt miejscowe klacze krzyżowano z ogierami rycerskimi. Ówczesne konie odbiegały na pewno od dzisiejszych. Musiały przecież dźwigać rycerzy w ciężkich zbrojach.. W „wolnych” chwilach pomiędzy jedną bitwą a drugą były wykorzystywane do prac gospodarskich.

Prawdziwy rozwój rasy zaczął się w XVIII w. W 1725r. król Prus Fryderyk Wilhelm nakazał połączyć wszystkie stadniny należące do jego dóbr. Wybór miejsca padł na miejscowość o nazwie Trakeny. Miejsce to znajdowało się na krańcach Prus Wschodnich oddalone o około 50 km od Gołdapi. (Dzisiaj Trakeny położone są w Obwodzie Kaliningradzkim i nazywają się Jasna Poljana). Zanim sprowadzono konie teren wymagał przysposobienia do prowadzenia gospodarki. Przez sześć lat wojsko prowadziło prace przy karczowaniu, osuszaniu i melioracji terenu. Praca była tego warta. W 1732r. sprowadzono ponad 1 100 koni(!).Około połowę stanowiły klacze. Początki jak zawsze nie były łatwe. Pomimo ogromnej ilości zgromadzonych koni nie przedstawiały one wysokiej wartości. Był to po prostu zbiór z różnych hodowli państwowych z całego kraju. Nie notowano imion koni używanych do kojarzenia. Ten stan rzeczy przerwał w 1786r. Naczelny Koniuszy Carl Lindenau. Przeprowadził ostrą selekcję, podzielił konie pod względem typu, maści i kalibru po czym umieścił je w pięciu oddziałach. Tak pozostało do końca istnienia stadniny czyli do 1944r. Na początku XIX w. zaczęto organizować wystawy hodowlane. W hodowli używano ogierów pełnej krwi, stosowano obfite żywienie i intensywny wychów młodzieży. Powiększono wzrost koni. Pogłowie stawało się bardziej wyrównane i zaczęło odznaczać się swoistymi cechami. Pod koniec XIX w. starano wychować konia bardziej cięższego. Było to podyktowane potrzebami kraju. Koni bardziej masywnych potrzebowano w zintensyfikowanym rolnictwie. Nie przeszkodziło to jednak kolejnemu koniuszemu von Oettingowi w prowadzeniu pracy hodowlanej. Od 1907r. wprowadzono polowania par force. Intensywną zaprawę terenową młode konie przechodziły podczas długich przełajowych gonitw. Pierwsza Wojna Światowa nie oszczędziła Traken. Znacznie zostały zniszczone zabudowania. Zwierzęta udało się ewakuować do Neustadt i Graditz później na Śląsk. Dzięki temu konie z obsługą mogły wrócić do stajni kiedy umilkły wojenne wystrzały. W 1922r. stanowisko koniuszego zajął Sygfryd Lehndorff (krewny H. Lehndorfa ze Sztynortu Dużego). W okresie międzywojennym wzrosły naciski by z konia wierzchowego przejść na wszechstronnie użytkowego. Aby poprawić suchość tkanki, konstytucję, długowieczność oraz lepsze wykorzystanie paszy postanowiono użyć ogierów arabskich. Cztery wschodniopruskie ogiery wymieniono na cztery czystej krwi arabskiej pochodzącej z Polski. Pod koniec Drugiej Wojny Światowej w 1944r. zaczęto ewakuować konie. Większość z nich nie dotarła na miejsce przeznaczenia. Niektóre pozostały na Pomorzu i Prusach Zachodnich inne wpadły w ręce Rosjan a część trafiła do Polski. Taki był zmierzch najbardziej znanej i największej hodowli koni szlachetnych w Europie. W tym czasie wyróżniły się takie konie jak: Tempelhuter, Jagdheld, Dampfross, Pirat, Astor i wiele innych. Zwłaszcza pierwszy był szczególnie ceniony. Już za życia doczekał się pomniku. który w 1932r. stanął przed biurem Krajowego Koniuszego w Trakenach. Zajął on miejsce zrabowanego w czasie I Wojny Światowej posągu Morgenstrahla. Obecnie na cokole w Jasnej Pljanie nie ma żadnego konia. Posąg Tempelhutera stoi przed Muzeum Konia w Moskwie.

Do końca 1944r. używano piętna przedstawiającego prawą łopatę łosia. Dzięki temu po wojnie gdy zaginęła dokumentacja można było rozpoznać cenne konie. Obecnie na całym świecie stosuje się stylizowane dwie łopaty. Związek Trakeński w Polsce dla zaznaczenia królewskiego pochodzenia dodatkowo podkreśla piętno koroną.

Do połowy XX w. na terenie Mazur były to konie bardzo cenione i utrzymywane w wielu gospodarstwach. Ogier Gimpel pochodzący z Brzeźnicy (obecnie powiat kętrzyński) przyczynił się do zdobycia drużynowego złotego medalu w Militarii przez reprezentację Niemiec na olimpiadzie w 1936r.

Lehndorfowie jedna z najbardziej wpływowych rodzin w Prusach hodowała konie między innymi w Sztynorcie Dużym. Pochodzącego z tamtego okresu piękne stajnie możemy oglądać do dzisiaj. Odchodzą one jednak powoli w niebyt. Rasa ta nie była domeną tylko arystokracji. Bernard Meisterknecht z Radziej wyhodował klacz Korsykę, która dała bardzo uzdolnione sportowo potomstwo. Dzisiejsze Stado Ogierów w Kętrzynie w czasach przedwojennych nastawione było właśnie na hodowlę koni wschodniopruskich. Było jednym z czterech podstawowych stad ogierów w Prusach Wschodnich. Do dzisiaj kętrzyńska stajnia jest jedną z najdłuższych w Europie. Po zakończeniu II Wojny Światowej żadne z ewakuowanych koni nie powrócił do Kętrzyna. O wysokim poziomie hodowli niech świadczy fakt, że na tym terenie pogłowie koni szacowało się na około 400 tysięcy z czego rocznie 4 tysiące kupowało wojsko. W Polsce wojsko kupowało 5-6 tysięcy sztuk przy pogłowiu około 4 mln w całym kraju. Po wojnie głównie z przyczyn politycznych konie nie odnosiły już takich dużych sukcesów.

W Polsce od dawna używano koni wschodniopruskich i trakeńskich próbując ulepszyć posiadany materiał. Zwłaszcza w Wielkopolsce zaznaczyły się ich wpływy. Konie sprowadzano do Państwowego Stada Ogierów w Sierakowie już od 1829r. a następnie do Gniezna i Starogardu. Po wielu latach prowadzenia takiej hodowli konie z Pomorza i Wielkopolski zyskały duży dolew krwi wschodniopruskiej. Również w innych częściach Polski obecnie były konie tego pochodzenia. Po zakończeniu II Wojny Światowej na Mazurach i Warmii pozostały konie trakeńskie. Na Ziemiach Odzyskanych niepolitycznie było hodować konie wschodniopruskie. Dlatego w 1948 na zjeździe kierowników stadnin w Warszawie nadano im nazwę - mazurskie (Rosjanom to jednak nie przeszkadzało i hodowli je pod starą nazwą jako trakeńskie i wschodniopruskie). Pogłowie koni na Wielkopolsce i Mazurach było dość wyrównane co spowodowało, że od 1962r. hoduje się je (konie mazurskie i te z Wielkopolski) jako Konie Wielkopolskie. Nie znaczy to, że każdy „wielkopolan” jest trakenem. Takie konie jak: Poprat, Drobnica czy Celebes osiągnęły znaczące sukcesy w najnowszej historii sportu. Dzisiejszy koń trakeński z pochodzeniem wschodniopruskim jest spokojny, odważny, chętnie współpracujący ma łagodny charakter i dobry ruch. Dzięki długoletniej pracy hodowlanej nadaję się do skoków, ujeżdżenia a nawet do Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego (Militarii).

Zalety rasy dostrzeżono na całym świecie. Hodowców popierających te zwierzęta możemy spotkać w wielu krajach europejskich min: Dania, Francja, Szwajcaria jak również na innych kontynentach: w Nowej Zelandii i USA. Po wojnie wiele sukcesów jeźdźcy odnosili na olimpiadach w Meksyku, Los Angeles i innych. Dzisiaj nasi hodowcy mają szansę z powrotem przywrócić pełny blask swoim ulubieńcom.

Przedstawiciele tej rasy odznaczają się wieloma dobrymi cechami, o których wspominano wcześniej. Z pewnością, dlatego ludzie kochają tą ziemię nie bez powodu niejednokrotnie poświęcili całe swoje życie tym zwierzętom. Poza ludźmi zawodowo związanymi tą tematyką jest cała rzesza tych, którzy robią to z zamiłowania Determinacja hodowców jest ogromna. Potrafią cennego konia sprowadzić z zagranicy pomimo, tego że był wcześniej sprzedany z Polski. Tak było w przypadku ogiera Ignama sprowadzonego w 2000r. do kraju Te najbardziej zasłużone mogą liczyć na pamiątkową płytę. Sławę ogiera Arianina przypomina pamiątkowy obelisk na Warmii. W Stadninie Koni Liski do dzisiaj hodowane są 4 linie klaczy wywodzące się z Traken.

Ze wszech miar jest godne polecenia korzystanie z tak bogatego dorobku, którym można się poszczycić. Np. 2014 roku powstał szlak konny im. Marion hr. Donhoff. W 1941r. hrabina ze swoją kuzynką przemierzyła konno trasę z Olsztyna do Sztynortu co opisała w jednej ze swoich książek. Trasa rajdu nawiązuje do tego historycznego wydarzenia.

Rzadko spotyka się w świecie tak silny związek pomiędzy przyrodą, człowiekiem i zwierzęciem. Każdego koniarza a zwłaszcza związanego z tym regionem na pewno cieszy widok trakeńskiego stada pasącego się na pastwisku. Szczytem marzeń jest, aby koń trakeński mógł wrócić do stajni, z których w przeszłości pochodzili jego przodkowie. Oba te elementy tak silnie wrosły w tutejszy krajobraz, że wieś bez stajni z czerwonej cegły i trakena w środku jest tym, czym kalenica bez bociana. Są one elementem krajobrazu kulturowego. Konie mogą być swojego rodzaju symbolem tej ziemi.

Paweł Szyszko

niedziela, 24 kwietnia 2016

Majówka z etnobotaniką w Olsztynie

„Fascynujący Świat Roślin” międzynarodowa akcja, która odbywa się na całym świecie pod auspicjami Europejskiej Organizacji Nauk o Roślinach (EPSO – European Plant Science Organization). Celem tej akcji jest zaprezentowanie pracy osób zafascynowanych światem roślin, a także przekazanie przesłania, że wiedza o roślinach jest niezmiernie ważna dla rozwoju różnych dyscyplin biologii, rolnictwa, zrównoważonego wytwarzania żywności, a także ogrodnictwa. Znajomość świata roślin ma nie mniejsze znaczenie w produkcji wszelkich innych produktów pochodzenia roślinnego, jak papier, drewno, odczynniki chemiczne, energia, czy farmaceutyki. Bardzo ważnym przesłaniem akcji jest również wskazanie znaczenia roślin dla zachowania środowiska.

Wydarzenie „Fascynujący Świat Roślin 2016” stanowiące część światowej akcji, będzie realizowane w Olsztynie pod ogólnym hasłem „Majówka z etnobotaniką” w dniu 25 maja 2016 r. na terenie Kortowa (miasteczko uniwersyteckie, Wydział Biologii i Biotechnologii).

Etnobotanika jest starą praktyką, ale nową dyscypliną naukową. Jest ona obecnie postrzegana jako potencjał rewitalizacji zagrożonych wartości, w dobie masowej zagłady nie tylko roślin i zwierząt, ale także wielu ludzkich kultur. Traktując etnobotanikę jako poznawanie przyczyn zmieniającego się kontekstu wzajemnych kontaktów ludzi i roślin – pragniemy zapoznać społeczeństwo Olsztyna i całego regionu z wieloma ciekawymi problemami przyrodniczymi, których głównymi przedstawicielami są rośliny.

Szczegółowy program wkrótce.

Zobacz też: http://www.plantday.org/

sobota, 26 września 2015

Nie każdy będzie orłem czyli warto posadzić lilaki, zwane u nas bzami

(Mazurskie bzy. Fot. Ryszard Bogucki)
Nie każdy będzie orłem, ale każdy może mieć swojego słowika, czyli o tym, że warto posadzić lilaki, zwane u nas bzami!

Świat jest już tak poukładany, że nie każdy z nas będzie orłem, ale za to każdy, no prawie każdy, może mieć swojego słowika! Prawie każdy, bo szczęściu trzeba pomóc, i bez własnych bzów się nie obędzie! Na swojego słowika w tych bzach (bo słowiki bzy uwielbiają) będziemy musieli wprawdzie trochę poczekać, bo bez nie rośnie zbyt szybko, fajne jest jednak to, że czas oczekiwania już za kilka lat umili Wam piękny widok i upojny zapach bzowych kwiatów.

 Lilaki, bo tak naprawdę nazywają się rośliny, zwane przez większość z nas bzami* to zazwyczaj wysokie krzewy, rzadziej niewielkie drzewa do 3–4 metrów wysokości. Niegdyś były one na Mazurach i Warmii wszechobecne, rosły niemal przy każdym obejściu, upiększając je, a często odwracając uwagę od biednej szpetoty. Są długowieczne, rzadko przemarzają, nie mają wielkich wymagań co do gleby i stanowiska (ich zaletą jest to, że może rosnąć nawet w cieniu) i są proste w uprawie!

Jesień to znakomita pora na ich sadzenie, choć przyjmą się i te sadzone wiosną czy latem. Najprostszym sposobem rozmnażania jest wykopanie pędów rosnących obok rośliny macierzystej. I z tym nie ma specjalnego problemu, bo w wielu miejscach Mazur i Warmii bzy rosną gromadnie koło „spalonek”, wzdłuż dawnych miedz i w przydrożnych rowach. Sadzimy je wykopując w ziemi dołek dwa razy większy od bryły korzeniowej sadzonki. Do tak przygotowanego otworu wkładamy sadzonkę i zasypujemy ją ziemią, dobrze ją uciskamy i podlewamy. W przypadku sadzenia bzów jesienią warto u podstawy pędu naziemnego uformować kopczyk.

Namawiam Was do nasadzeń bzów. Na pewno znajdzie jakiś kąt w ogrodzie lub za ogrodzeniem, a nawet przed swoim blokiem, by posadzić ich kępę. Ja zrobiłem to już kilka lat temu, nasze bzy mają już półtora metra wysokości i kwitną. Liczymy, iż doczekamy się w nich kiedyś własnych słowików. Może i Wam się uda? Niech po malwach przyjdzie czas na sadzenie bzów! Podobają się Wam malwy, prawda? Bzy też się Wam spodobają!

Tym, którzy wzięli od nas nasiona malw i dochowali się właśnie teraz własnych z nich nasion, pozwalamy sobie przypomnieć, że zgodnie z założeniem naszej akcji z 2013 roku „Przywróćmy malwy Mazurom i Warmii”, trzeba tymi nasionami podzielić się ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi i sąsiadami. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, uczyńcie to teraz! Niech nasza akcja trwa dalej!

Za pomoc w propagowaniu akcji przywracania malw Mazurom i Warmii pragnę gorąco podziękować Ewelinie Figurskiej (Wioska Garncarska w Kamionce k. Nidzicy) i Patrycji Mackiewicz (w 2013 r. Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny w Olsztynku), a także Małgorzacie Veith-Karbowskiej, która udzielała nam praktycznych rad, ilustrując je malwowymi dokonaniami z własnego ogródka oraz wszystkim tymi, którzy rozdawali nasiona malw w swoich księgarniach, sklepach, muzeach i restauracjach! Bez Eweliny i Patrycji nie mielibyśmy aż tylu nasion, bez Małgorzaty nie uniknęlibyśmy zapewne błędów w uprawie, bez muzealników, księgarzy, właścicieli sklepów i restauratorów, a także dziennikarzy, nie dotarlibyśmy na pewno do aż tak wielkiej grupy osób. Wszyscy zrobiliście kawał wspanialej roboty! Jeszcze raz Wam za to bardzo dziękuję.

Dzielmy się więc malwami i sadźmy bzy. Mazury i Warmia, miejsce w którym przyszło nam żyć, na pewno będą przez takie nasze działania jeszcze piękniejsze. Prosimy regionalne stowarzyszenia, towarzystwa, fundacje, inne organizacje społeczne oraz wszelkich ludzi dobrej „bzowej” woli na Mazurach i Warmii o wsparcie naszych działań.

Waldemar Mierzwa 

* W Polsce posługujemy się nazwą bez mając na myśli lilaka. Bez należy do rodziny bzowatych, lilak do oliwkowatych. W stanie dzikim najwięcej rośnie go na Bałkanach, do Europy sprowadzony został z Turcji, stąd nazwa - lilak turecki. Początkowo występował tylko w ogrodach najbogatszych, rozpowszechnił się dopiero w XVI w., kiedy to we Francji zaczęto masowo produkować jego odmiany szlachetne. 

poniedziałek, 25 maja 2015

Po co budować hotele dla owadów ?

Najprościej podpowiedzieć na tytułowe pytanie – budujemy bo człowiek zmienia środowisko i giną liczne gatunki oraz dlatego, że chcemy mądrze zarządzać ekosystemami. Liczne gatunki owadów sa nam po prostu potrzebne. W fabrykach ich się nie produkuje. Trzeba więc zadbać o odpowiednie siedliska dla owadów.

Można wspomnieć także o koewolucji. Przez wiele milionów lat rośliny naczyniowe i owady wspólnie ewoluowały i teraz jedne bez drugich żyć nie mogą. Nie wszystkie ale wiele. Rozmnażanie roślin na lądzie jest kłopotliwe. Wiatr wieje gdzie chce. Najlepszym więc przenosicielem pyłku okazały się owady. Spijają nektar i niechcący przenoszą pyłek z jednego kwiatu na drugi. Zapylenie krzyżowe gwarantuje utrzymanie dużej różnorodności genetycznej. Chyba 70 % roślin, którymi się żywimy jest zapylana przez owady. Jesteśmy więc zainteresowani obecności owadów zapylających w krajobrazie.

I tak dochodzimy do drugiego aspektu koewolucji., Człowiek już od tysięcy lat przekształca środowisko. Wiele owadów przystosowało się do tego zmienionego środowiska. I aby nie wyginęły, staramy się zachować niektóre typu siedlisk.

Kiedyś domy były z drewna. Z licznymi szparami, szczelinami, dziurkami i korytarzami, wydrążonymi przez owady drewnojady. W tych szczelinach szparach i norkach chroniły się przeróżne gatunki: a to na zimę a to w celach rozrodczych. Budynki miały dachy ze słomy lub trzciny, ściany były z niewypalonej gliny. W sumie siedliska podobne, do tych w dzikiej przyrodzie. Gliniane ściany w lepiankach przypominały siedliskowo odsłonięte skarpy nagiej ziemi. W ostatnich dziesięcioleciach diametralnie zmieniliśmy zarówno materiały budowlane jak i sposób budowy. Zniknęły świerszcze zza pieca. Bo i pieców już nie ma jak i szczelin, gdzie świerszcze mogłyby się schronić. W oknach nie ma szpar, ani między deskami. Nie ma trzciny, nie ma glinianych ścian. Wiele gatunków owadów nie ma gdzie się schronić. I dlatego systematycznie ubywa ich z naszego otoczenia. Martwimy się przede wszystkim o te gatunki pożyteczne – zapylające roślin oraz drapieżne, zjadające szkodniki.

Skoro są ważne, to warto dla nic odtworzyć siedliska, ułatwiające gniazdowanie. Pszczelarze wożą swoje pasieki w pobliże kwitnących pól rzepakowych i sadów. Zapylanie ekonomicznie ważniejsze niż miód. Ale nie samą pszczołą miodną bioróżnorodność żyje. Owadów zapylających jest znacznie więcej. Na ogół nie zwracamy na nie uwagi.

(Hotel dla owadów w Turtulu, fot. Olaf)
W ślad za karmnikami dla ptaków postawia i inne konstrukcje, ulatające nam obcowanie z przyroda. Przykładem są tak zwane hotele dla pszczół czy domki dla biedronek,. Hotel dla owadów to sztuczna budowla z różnych materiałów naturalnych, zapewniająca różnym gatunkom owadów schronienie (szczególnie podczas zimy) i możliwość budowy gniazd,. Hotele bywają różnorodne. Kształt, użyte materiały i rozmiary budowli zależą od jej celu i wymagań owadów, jakie chce się zwabić (czytaj więcej) .

W Kortowie jest już kilka takich hoteli, przed Katedra Pustelnictwa, w ogrodzie, przez szklarniami, przed budynkiem Wydziału Biologii i Biotechnologii. Teraz powstaną zupełnie nowe i z innego materiału, z duża preferencją do gatunków wykorzystujących glinę. Tak jak załączony na ilustracji hotel z Turtulu dla ochrony blisko 100 gatunków pszczół, wysmugowatych, podwijkowatych, złotolitkowatych, osowatych, kopułkowatych i grzebaczkowatych, które składają jaja w glinie lub drążą komory lęgowe. (Autor zdjęcia: Olaf, źródło Wikimedia Commons).

Dodatkowo obok dwóch nowo wybudowanych domków dla pszczół i os samotnic położona zostanie próchniejąca kłoda. To także siedlisko dla owadów, związanych z drzewami dziuplastymi i próchnowiskami. Takich siedlisk w mieście ewidentnie brakuje.

Czy wiedziałeś czytelniku że takie owady w ogóle żyją w Polsce? Hotel dla pszczół to także dogodna okazja do obserwowania przebogatego życia owadziego. Wystarczy siąść i obserwować. Rozpoznawać pojawiające się gatunki i wyszukiwać informacji o ich biologii. Sam się przekonasz, że to niezwykłą przygoda.

Czy są bezpieczne dla ludzi? Czy pszczoły nie będą żądliły? Otóż hotele z pszczołami samotnicami sa bezpieczne. W przeciwieństwie do pszczoły miodnej, żyjącej w ulu, jedna samica opiekuje się swoim potomstwem. Nie będzie więc ryzykować utraty życia w obronie swoich młodych. Bo gdy zginie – zginie całe jej potomstwo. Dlatego można stawiać takie hotelowe konstrukcje w parkach, przy domach, na działce.

Na skutek chemizacji rolnictwa, zanieczyszczenia środowiska oraz betonowania otwartych powierzchni brakuje siedlisk dla wielu owadów. Trzeba wiercić w drewnie otwory… które kiedyś drążyły inne owady, żerujące w drewnie. Teraz drewno budowlane i w meblach jest zaimpregnowane, polakierowane, nasączone substancjami owadobójczymi. Dlaczego budujemy w miasteczku uniwersyteckim? Bo jest w tym także apsket edukacyjny – chcemy zwrócić uwagę na problem i zachęcić innych do podobnych działań w całym regionie.

Co zamieszkać może w takich hotelach? Pszczoły samotnice, niektóre osy czasem trzmiele i trzmielce. Samotne pszczoły nie produkują miodu i nie żądlą, jednak zapylają więcej kwiatów niż pszczoły miodne. Do znanych gatunków pracowitych pszczół należą murarki (rodzaj Osmia) z rodziny miesierkowatych, frantki (rodzaj Panurgus) z rodziny pszczolinkowatych, lepiarki (rodzaj Colletes) czy porobnice (rodzaj Anthophora). Już same nazwy tych owadów są piękne i niezwykłe. A jeszcze ciekawsza jest ich biologia i zwyczaje. Myślę, że będzie okazja o tych zwyczajach opowiedzieć, zarówno w czasie budowania hoteli dla pszczół w dniu 1 czerwca, jak i na niniejszym blogu.

Stanisław Czachorowski

więcej o akcji budowania hoteli w dniu 1. czerwca 2015.

niedziela, 24 maja 2015

Budujemy wieżę pszczół-Prusów cz. 1


„Wysokie domy” Prusów były zapewne konstrukcjami drewnianymi, w średniowieczu zaś wieże mieszkalno-obronne częściowo konstrukcjami kamiennymi. Jednak dzikie pszczoły wolą mieszaninę gliny, słomy i innych produktów organicznych, w których mogą urządzać sobie własne „M” dla siebie i rodzinki.

Na konstrukcję wieży, jak na zdjęciu, zużyliśmy taczkę kamieni, taczkę gliny, parę wiader piasku, półtorej kostki słomy trochę patyków, szyszek i trzciny. Aby glina po własnym ciężarem się nie „rozjechała” użyliśmy paru patyków, które przepletliśmy dość rzadko faszyną z cienkich gałązek. Wypełnienie tak uzyskanej konstrukcji stanowi glina wymieszana ze słomą i przekładana warstwami trzciny, gałęzi i szyszek. 5 osób przez 5 godzin budowało ok. metrowej wysokości konstrukcję, zaczynając od przygotowania materiału. Pozostała do zrobienia ostatnia kondygnacja wieży; będzie ona posadowiona na specjalnym ruszcie i zakończona czterospadowym dachem. Ciekawe czy spodoba się lokatorom, dla których powstała.

Bogdan Radzicki 

zobacz więcej na wydarzeniu FB


środa, 22 października 2014

Wystawa wędruje po regionie

(Na Międzynarodowych Targach Rolnych AgroPower w Ostródzie)
Wystawa fotograficzno-internetowa o krajobrazach i dziedzictwie Warmii i Mazur wędruje po regionie. Cieszy się sporym zainteresowaniem i pokazywana jest nawet w niekonwencjonalnej formie, jako pomoce dydaktyczne do różnych prezentacji i wykładów.

Uczymy się współpracować z naszymu partnerami. Zbieramy doświadczenia i przygotujemy kolejne, zmodyfikowane i ulepszone wersje tych fotograficzno-blogowych opowieści o przyrodzie i kulturze.



poniedziałek, 6 października 2014

Zapraszamy do uczestnictwa w cyklu szkoleń "Na szlaku Natura 2000"



Jak wyróżnić się dzięki walorom przyrodniczym obszarów Natura 2000? Jak walory przyrodnicze wykorzystać w zrównoważonym rozwoju i podnoszeniu atrakcyjności turystycznej regionu? Jak tworzyć oferty mobilizując do tego społeczności lokalne?
Na te i inne pytania chcemy i będziemy wspólnie odpowiadać podczas realizacji szkoleń:
Na szlaku Natura 2000
Ten ogólnopolski projekt to nie tylko szkolenia, spotkania, ale bieżąca praca z fachowcami z zakresu zrównoważonego rozwoju i turystyki, przyrody i promocji oraz lokalnymi liderami natury, by słowo „eko” stanowiło rzeczywisty wyróżnik twojej okolicy.
Praca odbywać się będzie w trakcie 8 ponadregionalnych szkoleń, w których uczestnicy będą na bieżąco pracować nad mapami zasobów i potrzeb jako narzędzia mobilizującego społeczność do działania na rzecz rozwoju obszarów Natura 2000, a także ofertami wykorzystującymi w sposób odpowiedzialny walory przyrodnicze i osobliwości Natury 2000 tak, by wpisywały się w lokalne i regionalne strategie rozwoju i tworzyły atrakcyjne oferty turystyczne.
Wsparciem dla szkoleń ponadregionalnych będą szkolenia w regionach przeznaczone dla najbardziej zainteresowanych uczestników i społeczności lokalnych tych obszarów, wypracowujące konkretne produkty m.in: strategie informacyjno-edukacyjne promujące walory przyrodnicze i turystyczne, strategie aktywizowania społeczności lokalnych do działania na rzecz Natury 2000, tworzenia usług i produktów opartych o walory przyrodnicze, uwzględniania wymienionych działań w strategiach rozwoju regionu  i gminy.


Jeśli jesteś członkiem organizacji działającej na rzecz lokalnego środowiska i turystyki przyrodniczej, przedstawicielem samorządu, prowadzisz gospodarstwo turystyczne lub pracujesz w instytucji zajmującej się ochroną przyrody i rozwojem obszarów Natura 2000  – zapraszamy! 
Czego oczekujemy?
Udziału w szkoleniach ponadregionalnych, które będę realizowane dla grup obejmujących uczestników z określonych województw i przenoszenia wypracowanych produktów szkolenia w rejony swoich działań oraz upowszechniania zdobytej wiedzy wśród społeczności lokalnych.
  Zaplanowano 8 dwudniowych szkoleń ponadregionalnych oraz 6 szkoleń regionalnych realizowanych w II półroczu 2014 oraz I półroczu 2015 r.
Szkolenie ponadregionalne dla uczestników z województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, trwające dwa dni, odbędzie się w dniach 24-25 października  w Dobrym Mieście.
Uczestnictwo w projekcie jest bezpłatne.
Liczba miejsc jest ograniczona.
Jeśli jesteś zainteresowany uczestnictwem w projekcie – wypełnij FORMULARZ REKRUTACYJNY i odeślij do nas
O wyniku rekrutacji poinformujemy drogą mailową. 
W razie wątpliwości i pytań prosimy o kontakt z Marzenną Nowakowską:
mail: marzenna.nowakowska@gmail.com i tel. 692 425 746
lub mail: bochynska@zielonaakcja.pl i tel.: 76 862 94 30

Więcej informacji o projekcie i organizatorach www.zielonaakcja.pl


Program szkolenia ponadregionalnego
 24-25 października 2014
..........................................Dobre Miasto................................................
Rozpoczęcie szkolenia dn. 19 września o godz. 10 00, zakończenie 20 września o godz. 15 00
DZIEŃ 1
I     Otwarcie szkolenia

·     Prezentacja trenerów/ uczestników
·     Przedstawienie celu szkolenia i całego projektu
·     Sprawy organizacyjne

II Natura 2000 europejski system ochrony siedlisk i gatunków

·     Wprowadzenie
·     Nasz stosunek do Natury 2000: argumenty za i przeciw Naturze 2000
·     Prezentacja o Naturze 2000: pojęcia, sposób organizacji, przykłady obszarów z danego subregionu

III Natura oddaje czy zabiera - dyskusja nad potrzebą ochrony obszarów przyrodniczo cennych

·     Prezentacja filmu nt. przykładów wykorzystania zasobów przyrodniczych obszarów NATURA 2000 (1h) pod kątem turystycznym
·     Debata: Natura 2000 tworzy czy zabiera miejsca pracy; bariera czy impuls rozwoju
·     Podsumowanie debaty, debata jako sposób dyskusji społecznej nad potrzebą ochrony cennych obszarów, inne sposoby wymiany opinii mieszkańców
·     Opinie społeczne o Naturze 2000; Natura 2000 w oczach Polaków- prezentacja badań społecznych

IV Ekonomizacja zasobów przyrodniczych środowiska lokalnego

·     Identyfikacja dobrych przykładów - czy i jak obszary Natura 2000 wykorzystywane są do tworzenia usług  i produktów w różnych rejonach Polski
·     Inspirujące dobre praktyki - prezentacja możliwości ekonomizacji działań podejmowanych w zakresie bioróżnorodności, działalności agroturystycznej, turystyki na obszarach Natura 2000
·     Prezentacja filmu nt. wykorzystania zasobów przyrodniczych w działalności agroturystycznej i turystyki na obszarach Natura 2000

DZIEŃ 2

V Edukacja społeczności lokalnej a jej potrzeby

Ograniczenia dotyczące użytkowania obszarów Natura 2000
·         Ograniczenia dotyczące użytkowania obszarów Natura 2000 fakty i mity; przykłady praktyczne

·         Odnajdywanie przykładów przekroczenia pojemności turystycznej ekosystemów, gdzie postawić   granicę pomiędzy ochroną przyrody a turystyką.

Informacja i edukacja na rzecz obszarów Natura 2000
·     Co społeczność lokalna powinna wiedzieć o Naturze 2000
·     Przykłady atrakcyjnych  form edukacyjno-informacyjnych kierowanych do mieszkańców i turystów
·     Bariery i przeszkody w dotarciu z edukacją/ informacją/ do społeczności lokalnych
·     Taktyki i strategie aktywizowania ludzi do działania
·     Plan działań informacyjno-edukacyjnych do wdrożenia na obszarach reprezentowanych przez uczestników
Wykład, dyskusja, praca w grupach

VI Społeczność lokalna i samorząd lokalny dla obszarów Natura 2000

Natura 2000 w politykach publicznych
·          Jak można wpływać na lokalne i regionalne polityki publiczne, aby uwzględnić potrzeby społeczne i ekonomiczne i przyrodnicze obszaru Natura 2000
·         Obszary Natura 2000 w strategiach rozwoju- lokalnych, ponadregionalnych i międzynarodowych.  Wykład oraz refleksje uczestników

Co mogę zainicjować lokalnie?
·     Jakie działania warto rozwijać na moim terenie? Do jakich działań chcę mobilizować swoją społeczność? - refleksje uczestników

VII Zakończenie szkolenia

·     Omówienie zasad uczestnictwa w szkoleniach regionalnych/pogłębionych
·     Podsumowanie zdobytej wiedzy i umiejętności.