sobota, 31 maja 2014

Było piknikowo...





Więcej zdjęć na Facebooku

piątek, 30 maja 2014

Na pikniku naukowym pokazujemy także naszych partnerów


Piknik naukowy jest dobrą okazja, aby pokazać, że potrafimy i chcemy współpracować. Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze jest nie tylko interdyscyplinarne ale także miedzyśrodowiskowe. Powoli się rozkręcami i rozszerzamy nasza wspolprfacę z organizacjami pozrasżadowymi, samorzodami i z biznesem.
Wiecej o sobotnik pikniku i dziedzictwie: http://dziedzictwo-kip.blogspot.com/2014/05/o-dziedzictwie-na-piniku-naukowym-31.html

St. Czachorowski

Jesteśmy już 7 raz na spartakiadzie dzieci i młodzieży niepełnosprawnych

Jesteśmy już 7 RAZ NA SPARTAKIADZIE DZIECI I MŁODZIEŻY NIEPEŁNOSPRAWNYCH. Zapraszam na kolejne spotkanie z mazurską przyrodą i historią na wesoło. INSTYTUT HORTITERAPII przygotował na Dzień Dziecka wiele atrakcji. Czeka na wszystkie dzieciaki niespodzianek moc. Spotykamy się w Zielonej Akademii wśród magicznych roślin, a będzie to czas kreatywnego spojrzenia na swoje możliwości. Integracja i zielony wolontariat dla ludzi i przyrody może być wspaniałą zabawą z kwiatami.

W Zielonej Akademii: odbywają się warsztaty: frotażowanie, dequpage z żywych roślin, powstają bajkowe ogrody w doniczkach, tworzymy roślinne obrazy i magiczne talizmany np. z pokrzywy, układamy bukiety marzeń. Na zajeciach Zielonej Akademii dowiecie się dużo o artystycznym recyklingu w stylu DIY. U nas można posłuchać kłobukowych opowieści o lesie i poznać legendy o skarbach ukrytych w jeziorach.Jest także niezwykła muzyka - oparta na dźwiękach natury muzyczna terapia - coś zielonego dla ducha. Zielone smakołyki i inne cuda ...

Mamy także coś dla rodziców i opiekunów naszych dzieciaków: rozmowy o ekologii i edukacji opartej na zrównoważonym rozwoju, a przede wszystkim odnoszące się do etnobotaniki regionu i ulubionej hortiterapii w mazurskich ogrodach. Warsztaty Hortiterapii - umożliwiają wyrażanie własnych emocji i poznawanie samych siebie. Pozwalają rozwijać pasje i umiejętności manualne każdego uczestnika warsztatów. Zajęcia odbywają się w naszej pracowni, bądź w innym wyznaczonym miejscu (szkoła, przedszkole, dom kultury, ośrodek terapii zajęciowej, itp.). W swojej działalności wyszczególniłam tematyczne programy: warsztaty i pokazy florystyczne hortiterapii, kompozycje z kwiatów ciętych, suszonych a także również z roślin doniczkowych np. ogrody w doniczkach, wykłady i szkolenia z ogrodoterapii i etnobotaniki, spotkania w Zielonej Akademii dla wszystkich grup wiekowych. Organizuję pokazy i wydarzenia artystyczne związane z dziedzictwem kulturowym i przyrodniczym regionu. Zakładanie ogrodów hortiterapii, tworzenie kącików hortiterpeutycznych, zielonych placów zabaw, opracowałam autorski projekt koncepcji tzw. mobilnych ogrodów zdrowia i natury.

Program edykacyjno – hortiteraputyczny pt. Zielona Akademia zawiera zestaw zajęć artystyczno-edukacyjnych dla grup szkolnych, przedszkolnych, ośrodków kultury, ośrodków terapii zajęciowej a także dla osób indywidualnych. Warsztaty nasze stanowią doskonałe uzupełnienie szkolnej i przedszkolnej edukacji artystycznej.

 Mam przyjemność zaprosić Państwa do współpracy oraz wymiany myśli i doświadczeń. Zapraszam studentów do nas na praktyki.

Zofia Wojciechowska

czwartek, 29 maja 2014

II Warsztaty Filozoficzne



27 maja 2014 roku odbyły się II Warsztaty Filozoficzne dla uczniów i nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych. Zajęcia zostały przeprowadzone przez pracowników Instytutu Filozofii UWM w Olsztynie:
  • dr Andrzej Kucner – Gdzie się zaczyna myślenie filozoficzne?
  • dr Agnieszka Biegalska – Co z tym postmodernizmem?
  • dr Jarosław Strzelecki – Jak myśleć kreatywnie, poprawnie i skutecznie
Na koniec spotkania dr Marta Śliwa zaprezentowała uczniom nowy kierunek kształcenia na UWM w Olsztynie – Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze.

Celem organizatorów Warsztatów Filozoficznych jest kształcenie w uczestnikach dociekliwości, refleksyjności i krytycyzmu wobec wiedzy, rozwijanie ogólnej sprawności intelektualnej i ciekawości poznawczej. Zajęcia prowadzone w formie wykładu, warsztatu oraz dyskusji mają na celu pogłębienie wiedzy z zakresu poszczególnych dziedzin filozofii, kształcenie umiejętności uczestnictwa w dialogu, prezentacji i obrony własnego stanowiska, a także rozumienia i tolerowania przeciwnika.

Warsztaty skierowane są do uczestników Olimpiady Filozoficznej, jak również do wszystkich zainteresowanych tematyką ogólnofilozoficzną. Odbywają się cyklicznie trzy razy w roku akademickim. Osoby zainteresowane zapraszamy do kontaktu i współpracy!

dr Jadwiga Błahut-Prusik,
telefon: 503 39 73 56, e-mail: jblahut@op.pl




wtorek, 27 maja 2014

Labirynt pana Herdera

Wydaje się, że z poszukiwaniem regionalnego dziedzictwa kulturowego jest dokładnie tak, jak z poszukiwaniem własnej tożsamości – nie tyle ono zdaje się być przedmiotem pamięci ile raczej konstrukcji.

(Dr Radzicki w czasie dyskusji i pracy w kawiarni naukowej, fot. S. Cz.)
Zawsze kiedy myślę o tzw. „tradycji” to przypomina mi się pewna zasłyszana opowieść o antropologach, którzy w odstępie jakichś 60 lat badali pewną wyspiarską społeczność. Dysponując dokładnym sprawozdaniem z wcześniejszych badań antropolodzy wiedzieli dokładnie jakie obyczajowe „nowinki” i praktyki zostały przyniesione wraz z pierwszymi badaczami. Tymczasem tubylcy zapytani od kiedy „robią to w ten sposób” jednomyślnie odpowiadali – że od „zawsze” przedstawiając sięgające dwóch pokoleń wstecz praktyki społeczne, jako ich tradycyjny sposób życia.

Ta historia mówi o skróceniu perspektywy czasowej w percepcji pewnych społecznych praktyk, z których tkamy nasze codzienne życie, czy konstruujemy nasz świat przeżywany. Tak samo – jak się zdaje – dzieje się z tzw. „dziedzictwem kulturowym”. Tak np. „tradycyjnym” składnikiem większości potraw warmińskich i mazurskich jest ziemniak, który wprowadzony został do uprawy w Prusach dzięki nakazowi Fryderyka II Wielkiego w drugiej połowie XVIII wieku, a rozprzestrzenił się dopiero w wieku XIX. Sposoby jego kulinarnego wykorzystania zapewne podlegały niezliczonej ilości modyfikacji, a migracje ludności – wcale nierzadkie – sprzyjały rozprzestrzenianiu się i mieszaniu różnych „tradycji”, na które raczej należałoby patrzeć, jako na wynalazki bądź eksperymenty kulinarne (to samo dotyczy, może jeszcze w większym stopniu, słynnych litewskich zeppelinów, doskonałych zresztą w całkiem polskich Wiżajnach). Podobnych przykładów każdy zapewne podałby bez liku, od – a jakże – „tradycyjnej” polskiej wieprzowiny poczynając, a na „tradycji” – oczywiście (!) – kończąc.

paradoks oryginalności

Jeszcze jedno, dwa pokolenia wstecz, sama koncepcja dziedzictwa-tradycji była nader często obarczana negatywną waloryzacją kulturową. Tym, co społecznie pożądane było nie tyle kontynuowanie przeszłości, tylko otwarcie na przyszłość – nowoczesność. To przecież nasza zdolność do przekraczania schematów i granic codziennego życia decydowała o naszej oryginalności i niepowtarzalności (można powiedzieć – potencjalnej ekscentryczności), które od renesansu poczynając stawały się coraz mocniejszymi charakterystykami naszej podmiotowości. Bez wątpienia – tzw. nowoczesna podmiotowość opierała się nie na tradycji, ale na nowoczesności, a ten sposób interpretacji i konstrukcji tożsamości wcale nie wydaje się wygasać. Świadome sięganie do „nowoczesności” pozwalało w ostatnich dwu stuleciach uzyskiwać przewagę cywilizacyjną i polityczną, a ci, którzy pozostawali w więzach tradycji, przegrywali wyścig o cywilizacyjny sukces.

Tymczasem w naszych współczesnych, usilnych staraniach (odkrycie/skonstruowanie regionalnej tożsamości) poszukujemy oryginalności i niepowtarzalności, odwołując się do tradycji i dziedzictwa, a nie do nowoczesności. Ot taki paradoks zafundowany nam przez kulturę skonstruowaną w oparciu o paradygmat ekonomiczności produkcji i masowej konsumpcji wszystkiego. Paradoksalnym – a jakże – symbolem tego procesu może być wprowadzanie przez koncern MC Donalda tzw. „regionalizmów” do swojej globalnej sieci.

labirynt

Zdaje się, że całemu temu ambarasowi przysłużył się wydatnie nasz przyszywany ziomek z Morąga – Johann Gottfried von Herder (+1803). To on u progu nowoczesności zasugerował, że tak, jak indywidua poszukują swojej oryginalności, tak też narody mają swoją własną niepowtarzalność, swojego ducha, którego nosicielem jest lud, a który powinien być fundamentem jego kultury. Herder wprowadził nas do labiryntu poszukiwania (które okazało się być konstruowaniem, ale co zrozumieliśmy stosunkowo późno i to za cenę dwóch wyniszczających wojen) własnej oryginalności, która miała stać podstawowym elementem konstrukcyjnym naszej podmiotowości. Problem polega na tym, że z fragmentów murów, które odziedziczyliśmy nie potrafimy zrekonstruować architektury budowli. Wędrujemy po zakamarkach naszego kulturowego labiryntu, co chwilę „odkrywając” jakiś zaułek i próbując ustalić na nim arche naszej tożsamości (bądź regionalności – na to samo wychodzi); za chwilę jednak to już inny korytarz wyda nam się bardziej właściwy i mamy gotowy naukowy spór o autentyczne dziedzictwo.

Z labiryntu Herdera nie ma wyjścia, ponieważ zaproponowane przez niego podstawowe kategorie interpretacyjne precyzyjnie je zamurowały. Raz dawszy się uwieść dyskursowi dziedzictwa i oryginalności możemy poruszać się tylko w jego wnętrzu. Całe szczęście, że czający się niegdyś w czeluściach narodowo-ludowej tożsamości minotaur cywilizacyjnego sukcesu został już chyba zamordowany, więc możemy błąkać się stosunkowo bezpiecznie.

bricolage

Czy zatem pozostało nam tylko paplanie, czy też możliwy jest jakiś konkret? Inaczej mówiąc – czy istnieje jakiś skuteczny sposób żeby z dziedzictwa wyżyć, żeby na dziedzictwie zarobić, skoro nowoczesność stała się passé? A dlaczego nie?

Znowu odwołam się do teorii podmiotowości. Nasza nowoczesna tożsamość postulat oryginalności realizuje w sposób, który możemy opisać za pomocą pojęcia bricolage a sytuacja współczesnych mieszkańców dawnych Prus (dzisiaj Warmia i Mazury) są doskonałym przykładem realizacji tej metody. Tożsamościowy bricoleur buduje swoje konstrukcje z tego, co znajduje pod ręką zakładając, że swobodna ekspresja tkwiących w nim potencjalności jest ciekawsza niż trzymanie się kanonów (w tym wypadku kulturowych). Dzięki temu regionalną tożsamość zamieszkałych głównie przez etnicznych Polaków (przynajmniej z paru odrębnych kulturowo regionów), Ukraińców i Łemków symbolizują zarówno pruskie „baby”, jak i krzyżackie zamki, przebudowane z protestanckich, katolickie kościoły z czerwonej cegły. Dzięki zasadzie ekspesywistycznego bricolage syn mazowiecko-wileńskiej hybrydowej tradycji może organizować bractwo rycerskie odwołujące się – przynajmniej nominalnie – do dziedzictwa zakonu niemieckiego i z dumą paradować w krzyżackim płaszczu, a inny emigrant z Pomorzą lub Śląska „odkryć” w sobie Prusa i angażować się w swoistą „rewitalizację” wymarłego ponad trzysta lat temu pruskiego języka, czy jeszcze wcześniej wygasłej plemiennej religii dawnych Prusów. Można jeszcze o mazurskich Indianach, o „rewitalizowanych Warmiakach” itd.

Uniwersalność bricolage, jako reguły konstruowania nowoczesnej tożsamości, sprawia jednak, że w środku tzw. mazurskiego krajobrazu kulturowego można dzisiaj spotkać dom postawiony w stylu zakopiańskim (też będącym efektem twórczego wysiłku konstrukcyjnego - wcale nie górala – Stanisława Witkiewicza), albo indiańską wioskę, czy miasteczko z dzikiego zachodu. Nowoczesny bricoleur czerpie z nieskończonych zasobów kulturowych globalnej wioski. Można by powiedzieć, że czerpie z dziedzictwa – a jakże – owej wioski.

Co zatem z tzw. „produktem regionalnym” – dokładniej – z wykorzystaniem potencjału kulturowego dziedzictwa regionu w budowaniu kapitału kulturowego i w przemyśle turystycznym? Wszystko w porządku o ile zaakceptujemy fakt, że każdy z nas ostatecznie decyduje o tym, co wyznacza horyzont jego samorozumienia a inni zdecydują o tym, czy nasz ekspresywistyczny projekt znajdzie uznanie. Może nim być nawet zupa z pokrzywy, która jeżeli się przyjmie jako często i szeroko serwowane u nas danie, za dwa pokolenia stanie się w powszechnym odczuciu naszych wnuków szacownym elementem wielowiekowej tradycji kulturowej, której początki zdolna będzie opowiedzieć legenda zapisana przez – a jakże – jakiegoś późnego wnuka Jurka Łapo.

Bogdan Radzicki

poniedziałek, 26 maja 2014

Dziedzictwo kulturowe regionu – między paplaniem a konkretem


W ramach pikniku naukowego UWM (zobacz nasz program) zapraszamy na dyskusję o poszukiwaniu autentycznego dziedzictwa kulturowego i markowych produktów turystycznych Warmii i Mazur (Starówka, Restauracja Cudne Manowce, od godz. 17.00). Jest to kontynuacja debaty nad talerzem zupy z pokrzywy nt. dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze a tożsamość regionalna (13 maja, w czasie Dni Humana, zobacz więcej).

Tym razem mocniej chcemy zaakcentować dialog między środowiskiem akademickim a praktykami (biznesem, samorządem, organizacjami pozarządowym). Ale i tym razem towarzyszyć będzie nam zupa z pokrzywy (i inne rekonstruowane potrawy) oraz samodzielne wykonywane talizmany z pokrzywy.

Chcemy zastanawiać się jak połączyć wysiłek naukowy z działaniami praktyków. Co myślą naukowcy o tym, co mogłoby być turystycznym produktem regionalnym a jak widzą to praktycy? Jak nauka może wskazać produkty turystyczne z zakresu dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. I jak uczynić z nich markowe produkty turystyczne regionu. Innowacyjność w turystyce – bez środowiska akademickiego tego chyba się nie zrobi. Jak więc współpracować, aby powstawały konkrety?

Co jest kiczem i czczą paplaniną a co jest prawdziwym dziedzictwem regionu, zarówno w aspekcie kulturowym jak i przyrodniczym? Czy dziedzictwo jest pamięcią, która odkrywamy czy też raczej konstruktem, który nieustannie jest tworzony?

Dziedzictwo kulturowe częściej postrzegane jest w kontekście ministerialnych i unijnych funduszy, przeznaczanych na ratowanie dóbr kultury, z nobliwą ciszą muzealnych, swoiście martwych wnętrz, czy też rustykalnego klimatu wakacyjnych i przedświątecznych jarmarków ze smalce i kiszonymi ogórkami. Z kolei dziedzictwo przyrodnicze często kojarzy się z antyrozwojowymi protestami „ekologów”, przywiązujący się do drzew. Dużo rzadziej dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze kojarzy się z markowym produktem turystycznym i rzadziej tyką czy z rozpalającymi serca i umysły dyskusjami o fundamentalnych kwestiach dla funkcjonowania społeczeństwa.

Najczęściej dziedzictwo kulturowe rozpatrywane jest jako oderwane od dziedzictwa przyrodniczego, jako dwa niezależne od siebie byty. Symbolicznie talerzem zupy z pokrzywy chcielibyśmy połączy te sztucznie rozdzielone zjawiska i sprowokować do poszukiwań wzajemnych uwarunkowań kultury i przyrody, poszukiwań akademickich jak i bardzo utylitarnych. Gastronomiczny i rękodzielniczy kontekst ma wprowadzić do dyskusji wymiar praktyczny. Pomoże w tym nie tylko zupa z pokrzywy, ale także goście – praktycy z instytucji samorządowych zarządzających dziedzictwem kulturowym i przyrodniczym w naszym regionie, przedstawiciele organizacji pozarządowych działających w tym obszarze, a także przedsiębiorcy starający się wykorzystać elementy dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego w swoich ofertach rynkowych.

Dyskusji poza zupą z pokrzywy towarzyszyć będą także warsztaty wykonywania talizmamów z pokrzywy, oraz malowanie bioróżnorodności na recyklingowym szkle


W przyszłości nosimy się także z zamiarem kontynuacji dyskusji o dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym, ale tym razem poza Olsztynem, w różnych miejscowościach naszego regionu (kawiarnia naukowa na wakacjach). Myślimy o cyklu spotkań interdyscyplinarnych by się poznać, by rozpoznać różne punkty widzenia i różne środowiska. Planujemy spotkania dyskusyjne wyjazdowe. Wszak jesteśmy krainą nie tylko tysiąca jezior, ale i krainą cittaslow oraz siódmym, przyrodniczym cudem świata.

Stanisław Czachorowski

sobota, 24 maja 2014

I ty możesz mieć własną "babę" (Pruską)


31 Maja 2014, Rynek Starego Miasta w Olsztynie 12.00-16.00 (czytaj więcej o programie)

Baby pruskie, choć znane co najmniej od XVIII wieku stały się ostatnio jednym z kulturowych markerów naszego regionu, a nawet - nieźle podobno – sprzedającym się produktem. Fenomen antropologicznych figur kamiennych znanych z obszaru dawnych ziem pruskich pozostaje do dzisiaj niewyjaśnioną tajemnicą. Naukowcy od lat spierają się o to – czym właściwie owe posągi są i po co powstały.

Niestety 31 maja nie rozwiążemy tej zagadki, ale niezależnie od historycznych ról, w jakich owym tajemniczym postaciom przychodziło występować, proponujemy Państwu zabawę z nami w lepienie „pruskich bab” z gliny. Glina nie kamień, łatwiej poddaje się kształtowaniu, ale sama również potrafi sprawić psikusa niewprawnym rękom. Dlatego do pomocy Państwu staną nasi instruktorzy, którzy będą służyli wsparciem teoretycznym i praktycznym wszystkim potrzebującym. Ulepioną figurę – kopię któregoś ze znanym egzemplarzy, bądź własną wizję duchowo-artystyczną tej tajemniczej postaci można będzie zabrać sobie do domu i odtąd już wiedzieć na pewno, że duch dawnych Prusów stale nam towarzyszy.

W trakcie czterogodzinnego warsztatu będzie można również wysłuchać opowieści dra Mirosława Hoffmanna z Towarzystwa Naukowego Pruthenia o historii i kontekstach odkrywania znanym nam egzemplarzy kamiennych figur. Serdecznie zapraszamy

Bogdan Radzicki


piątek, 23 maja 2014

Jak nasi pradziadowie przygotowywali smaczne i zdrowe preparaty ziołowe oraz jak wczoraj i dziś przygotować kosmetyki



Jak zrobić „ziołowego cukierka” lub własny krem do celów kosmetycznych? To pokaże dr Aldona Fenyk oraz dr Anna Źróbek-Sokolnik w czasie pikniku naukowego na olsztyńskiej Starówce w dniu  31 maja 2014 r. Czytaj więcej o programie.

*  *  *  *  *

(Dr Aldona Fenyk w trakcie pokazu na Ncy Biologów)
Człowiek od zarania swojego istnienia poszukiwał w otaczającym go środowisku specyfików poprawiających zdrowie i urodę. Na zasadzie prób i błędów poznawał właściwości spożywanych przez niego roślin. Wielu z naszych przodków przepłaciło te eksperymenty życiem lub zdrowiem. Dzięki ich wytrwałej pracy i poświęceniu znamy dziś właściwości lecznicze i kosmetyczne kilkunastu tysięcy roślin z całego świata.

Pierwsze dowody na stosowanie roślin do celów leczniczych i kosmetycznych pochodzą już sprzed 5 tys. lat. Już wtedy znano właściwości prozdrowotne kilku tysięcy roślin. Wielkimi prekursorami w rozwoju ziołolecznictwa byli mieszkańcy Azji, głównie Chińczycy i Hindusi, których sposoby leczenia i pielęgnacji ciała niezmieniane przez tysiąclecia nie straciły nic na aktualności. Leki ziołowe naturalnej medycyny chińskiej uznawane są za najbezpieczniejsze na świecie. Jeszcze do niedawna nasze babcie serwowały nam naturalne specyfiki na przeziębienie, ból brzucha czy niestrawność.
W zabieganym współczesnym świecie idziemy do apteki i kupujemy jakieś pastylki na przeziębienie, ból gardła lub modne ostatnio suplementy diety. Często bywa tak, że syntetyczne leki na katar i przeziębienie pomogą, a podrażnią wątrobę i żołądek. Może warto powrócić do babcinych sposobów na dolegliwości zdrowotne, które pomogą i jednocześnie nie zaszkodzą. Poświęćmy trochę czasu na rodzinne przygotowanie soku z malin na zimowe chłody – wyjdzie nam to na zdrowie i zacieśni więzi rodzinne.

Czy kupując kosmetyki zastanawiacie się jak one powstają i czy można je zrobić w domu? Jak z tych wszystkich roślin, wymienionych w składzie na odwrocie opakowania, powstaje substancja o kremowej konsystencji? Jeśli masz ochotę zobaczyć jak nasi pradziadowie przygotowywali smaczne i zdrowe preparaty ziołowe oraz jak wczoraj i dziś przygotować kosmetyki zapraszamy na nasze stoisko.

Aldona Fenyk 

VIII Warsztaty Filozofii Przyrody

VIII Warsztaty Filozofii Przyrody
 Pasierbiec, 26-29 czerwca 2014 r. 

Zapraszamy do wzięcia udziału w VIII Warsztatach Sekcji Filozofii Przyrody i Nauk Przyrodniczych PTF, które odbędą się w Domu Pielgrzyma w Pasierbcu 98, w dniach 26-29 czerwca 2014 roku. Program (niżej) może być jeszcze uzupełniony, zwłaszcza o prezentacje programów badawczych, projektowanych rozpraw habilitacyjnych lub rozpraw doktorskich, które są przewidziane w dniu 28 czerwca.

Rejestracja odbywa się drogą elektroniczną pod adresem www.kul.pl/warsztaty , a koszt uczestnictwa jest taki, jak w roku ubiegłym (dieta + ryczałt za nocleg = 75 zł za dobę).
Dr hab. Sławomir Leciejewski (Sekretarz FP i NP PTF)
Prof. dr hab. Paweł Zeidler (Przewodniczący Sekcji FP i NP PTF

Program 
Czwartek (26 czerwca)
  • Ok. 18.00 - kolacja 
  • • Ok. 19.00 - rozpoczęcie Warsztatów 
  • • Zebranie Zarządu Sekcji 
Piątek (27 czerwca ) 
  • Dyskusje nad książkami wydanymi w 2013 roku. Każdą dyskusję poprzedza prezentacja zawartości książki (około 30 minut) 
  • I Sesja poranna 
  • 9.00-13.00 Prezentacje książek opublikowanych przez członków Sekcji FP i NP PTF w 2013 roku 
  • 1. Dyskusja poprzedzona prezentacją książki – dr Tomasz Rzepiński „Wyjaśnianie i rewizja wiedzy w medycynie. Od modeli eksperymentalnych do badań klinicznych” (9.00 -10.15). 
  • 2. Dyskusja poprzedzona prezentacją książki – dr hab. Sławomir Leciejewski „Cyfrowa rewolucja w badaniach eksperymentalnych” (10.30 – 11.45). 
  • 3. Dyskusja poprzedzona prezentacją książki – prof. dr hab. Paweł Zeidler „Models and Metaphors as Research Tools in Science” (12.00 -13.15). 
  • Przerwa obiadowa – 13.15 -15.00 
  • II Sesja popołudniowa – ok. 15.00 – 18.30 
  • 1. Wspomnienie o śp. dr. hab. Robercie Piotrowskim 
  • 2. X Zjazd Filozofii Polskiej w Poznaniu w 2015 roku. Informacja o przygotowaniach do Zjazdu - prof. dr hab. Antoni Szczuciński (Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego X Zjazdu Filozofii Polskiej w Poznaniu). Dyskusja nad udziałem Sekcji FP i NP PTF w X Zjeździe (prowadzenie – Przewodniczący Sekcji). 
  • 3. Obrady poświęcone działalności Sekcji FP i NP PTF (prowadzenie – Przewodniczący Sekcji): 
  • a) sprawozdania naukowe przedstawicieli poszczególnych ośrodków, 
  • b) informacja o planowanych spotkaniach naukowych (konferencje, itp.), 
  • c) informacja o stanie filozofii przyrody i filozofii nauk przyrodniczych w ośrodkach, których przedstawiciele uczestniczą w warsztatach, 
  • d) inne sprawy dotyczące działalności Sekcji FP i NP PTF. 4. Prezentacja najbardziej znaczących pozycji książkowych z zakresu filozofii, a zwłaszcza filozofii przyrody, filozofii przyrodoznawstwa, filozofii nauki i metodologii opublikowanych w 2013 roku. 
  • Kolacja – ok. 18.30 III 
  • Sesja wieczorna (przy dobrej pogodzie przy ognisku)- ok. 20.00 
  • Rozmowa o sytuacji środowiska filozofów przyrody i nauk przyrodniczych oraz problemach związanych z dydaktyką w zakresie tych przedmiotów 
Sobota (28 czerwca ) – prezentacje młodych pracowników nauki 
  • IV Sesja poranna – 9.00 - 13.00 Prezentacje projektów i programów badawczych: 
  • dr Piotr Bylica „Ogólne i specjalne działanie Boga w przyrodzie według teizmu naturalistycznego z punktu widzenia modelu poziomów analizy” (sprawozdanie z realizacji grantu przyznanego przez NCN). 
  • ks. dr Jacek Golbiak, „Filozofia kosmologii George'a Ellisa” (projekt habilitacji) 
  • dr Andrzej Zykubek, "Woda istotą życia? Studium z zakresu filozofii biologii" (projekt habilitacji) 
  • dr Marek Woszczek – „Kwantowa teoria miary a ontologia” 
  • Obiad – 13.00 -15.00 
  • V Sesja popołudniowa – 15.00 -18.00 Prezentacje prac naukowych doktorantów: 
  • mgr Anna Dutkowska „Racjonalność umysłów prostych” 
  • mgr Marcin Kożuch, „Wykorzystanie nanomedycyny i nanotechnologii do leczenia i ulepszania organizmu człowieka” 
  • mgr Damian Luty „Czasoprzestrzeń w kontekście neolorentzowskiej interpretacji Szczególnej Teorii Względności. Problem „powstawania” czasoprzestrzeni.” 
  • Kolacja – ok. 18.00 Ognisko 
Niedziela 29 (czerwca ) – przed południem • śniadanie

środa, 21 maja 2014

Piknik naukowy i bioróżnorodność na szkle malowana


Różnorodność biologiczna na poziomie genetycznym, gatunkowym i ekosystemowym jest bogactwem naszego regionu. Spojrzeć można na nią pod bardzo różnymi kątami i uwzględnić najróżniejsze aspekty. W czasie pikniku naukowego UWM w Olsztynie zapraszam do malowania na szkle. Będzie to okazja do rozmów i głębszych przemyśleń. Sztuka łączy się z nauką, humanistyka z biologią a rozważania teoretyczne z praktycznym zastosowaniem.

Bioróżnorodność może być ważnym elementem rozwoju regionu, zarówno w aspekcie biogospodarki jak i rekreacyjnej turystyki. Zapraszam więc 31 maja 2014 r. na olsztyńską Starówkę, do namiotu kierunku Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze (od godz. ok. 12.30 do 16.00), obok starego ratusza, a po godz. 17.00 do Restauracji Cudne Manowce.

Dobrze byłoby zabrać ze sobą umytą (pozbawianą naklejek) butelkę lub słoik czy inny szklany, niepotrzebny przedmiot. Ja co prawda przygotuję trochę butelek i słoików, ale nie wiem ilu będzie chętnych i czy dla wszystkich starczy.

(w czasie warsztatów i wspólnego malowania w Ornecie)
W czasie wspólnego malowania podyskutujemy. Będzie to sztuka relaksacyjna, rehabilitacyjna i użytkowa, ozdobiona motywami roślin, grzybów i zwierząt. Malowanie na pikniku naukowym to praktyczne tworzenie klimatu slow life i cittaslow. Czyli jest to zasadnicza zmiana filozofii życia (przynajmniej przez chwilę). A ta filozofia przekłada się na codzienne życie, naszą konsumpcję a w konsekwencji na stan przyrody i różnorodności biologicznej regionu. Zamiast wyrzucać do lasu czy na śmietnik, z rzeczy niepotrzebnych można zrobić coś ładnego i użytecznego. Świat można czynić piękniejszym od zaraz, na różne sposoby. Każdy jest w stanie.

Będzie to także malowanie przy talerzu zupy z pokrzyw (zobacz szczegóły). Przysiądź się do stolika by porozmawiać o filozofii minimalizmu i o bioróżnorodności Warmii i Mazur. A także o ekologii miasta czyli tworzeniu przyjaznej dla człowieka przestrzeni publicznej. Tematyką moich prac jest bioróżnorodność czyli przyroda Warmii i Mazur, w szczególności owady (obiekt moich badań naukowych). Ale z podtekstem ekologicznym i ekozoficznym (od pojęcia ekozofia).

Malowanie na szkle jest relaksem ale jest i próbą uchwycenia dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu. Symboliczne tworzenie przyjaznej przestrzeni publicznej w mieście, by być razem ze sobą i rozmawiać. Slow life na prowincji. Kiedyś ludzie spotykali się w chatach na darciu pierza, międleniu lnu czy łuskaniu fasoli. Rozmawiali i śpiewali. Ale to były społeczności agrarne. A jak może żyć współczesny mieszczuch? Filozofowie i mędrcy spotykali się przy wspólnym stole by dyskutować. W wrogiem się nie je przy wspólnym stole.... Zapraszam więc do wspólnego stolika zarówno na Starówce jak i w Restauracji Cudne Manowce. Zupa z pokrzywy, chwastu co w ogródku rośnie, także będzie pretekstem do rozmowy o tożsamości regionalnej oraz dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym.

Sztuka i rękodzieło może łączyć. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy (dlatego uczelnie w nawiązaniu do swojej misji organizują nie tylko pikniki naukowe i wykłady otrwarte, ale upowszechniają wiedzę także i w internecie). Podobnie jest ze sztuką. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie.

W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzegam nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno. Motywem mojego malowania jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne.


Podstawowym surowcem są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji – szklane butelki i słoiki (zbędne opakowania). Butelki i słoiki zbieram w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym (także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym), nowej ważności i wartości.

Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla mnie jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych - za pomocą części pokazać całość. Lubię malować z ludźmi w przestrzeni publicznej, by wspólnie odzyskiwać ją na społecznego życia.

Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing).

Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań. Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczeniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest relaksem i wyjściem z wąskich ram życia zawodowego.

Zatem zapraszam na piknik, do rozmowy i wspólnego malowania.

Stanisław Czachorowski
(e-portfolio)

Więcej informacji:

Linki do filmiku z Dzikiej Polki, TVOlsztyn, mojego bloga, Made in Warmia and Mazury

IX Krakowska Konferencja Młodych Uczonych


Szanowni Państwo,
przypominamy, że termin zgłoszeń na IX Krakowską Konferencję Młodych Uczonych mija 1. czerwca 2014 r. Spotkania konferencyjne odbędą się w dniach 2–4 października 2014 r. w pawilonach Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz w Ośrodku Szkoleniowym Jałowcowa Góra w Dobczycach.


Tematyka IX Krakowskiej Konferencji Młodych Uczonych obejmuje zagadnienia szeroko pojętej logistyki w następujących obszarach specjalistycznych:
  • Innowacyjne Technologie
  • Nowoczesna Inżynieria
  • Nauki Ekonomiczne
  • Inżynieria Środowiska
  • Nauki Społeczne i Humanistyczne
Artykuły spełniające wymogi czasopisma zostaną opublikowane w czasopiśmie „Logistyka” (10 punktów MNiSW) – publikacja w roku akademickim 2013/2014. Artykuły o tematyce humanistycznej i społecznej mogą zostać opublikowane w kwartalniku internetowym „Kultura i wartości” (4 punkty MNiSW).

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z formułą Konferencji.Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej KKMU: www.kkmu.agh.edu.pl

Uprzejmie proszę o upowszechnienie poniższej informacji wśród doktorantów i młodych pracowników nauki.

Z poważaniem,


Katarzyna Kryzia
Sekretarz Komitetu Organizacyjnego IX KKMU
Grupa Naukowa Pro Futuro
Akademia Górniczo-Hutnicza

wtorek, 20 maja 2014

Talizman z pokrzywy czyli wychodzimy z ogrodu przez tarasy i idziemy do lasu...


Na fotografii biżuteria floralna, wykonana na pikniku
edukacyjnym z okazji Dnia Ziemi w Mrągowie,
w prezentacji uczestników.
W czasie pikniku naukowego (31 maja 2014, zobacz szczegóły) przewidzieliśmy popołudniową, otwartą, interdyscyplinarną debatę na temat dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego regionu oraz nad tożsamością regionalną i kreowaniem markowych produktów turystycznych (czyli o współpracy nauki z biznesem w rozwoju gospodarczym regionu). Dyskutować będziemy przy talerzu zupy z pokrzywy w Restauracji Cudne Manowce (Starówka, ul. Chrobrego 4).

Będzie to niekonwencjonalny ale praktyczny głos w dyskusji o dziedzictwie kulturowym i przyrodniczym oraz o tym jak tworzyć markowe produkty regionalne. Pani Zofia Wojciechowska (interesariusz kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze oraz Centrum Badań nad dziedzictwem Przyrodniczym i Kulturowym  http://www.radiownet.pl/etery/program-pomost ) z Mrągowa, w czasie krótkich warsztatów florystycznych zademonstruje jak wykonać talizman z pokrzywy. Będzie to pokaz biżuterii floralnej z możliwością hortiterpeutycznych warsztatów. W programie archaiczne talizmany na szczęście ze współczesną pokrzywą. Będzie także zielona opowieść, czyli o czym szumią drzewa... i będą to nie tylko bajki. A także słów parę o hortiterapii splecionej z etnobotaniczną historią o mazurskich wierzeniach.

Zapraszamy do udziału i dyskusji.

poniedziałek, 19 maja 2014

Swoi i obcy w kulturze i przyrodzie

(Prof. Jacek Pawlik w trakcie "pokrzywowej" dyskusji
o dziedzictwie i tożsamości regionalnej, fot. S. Czachorowski)
Kulturę zwykło się przeciwstawiać naturze, naturę wiążąc z tym, co biologiczne, nie zmienione przez działanie człowieka, kulturę łącząc zaś z wytworami i twórczością ludzką. Jednak sposób, w jaki współczesny Zachód wyobraża sobie naturę nie jest podzielany przez wszystkich na świecie. W wielu regionach naszej planety, od Amazonii po Arktykę, relacje między człowiekiem a środowiskiem postrzega się całkiem inaczej. Na przykład, zgodnie ze schematem animistycznym zwierzętom i roślinom przypisuje się intencjonalność, a różnicę między światem natury a człowiekiem tłumaczy się różnicami w budowie fizycznej. Jest to przeciwieństwem tego, co mówi współczesne wiedza, dla której ludzie to z punktu widzenia natury zwierzęta, a różnica wynika z umysłowości.

Przełomowe dzieło Filipa Descoli, „Par-delà nature et culture“[1], (Poza naturą i kulturą) w którym zawarta jest wyżej wspomniana teza, pozbawia naturalizm miana prawdy najwyższej i daje pod dyskusję nowy punkt widzenia. Mówić językiem jaguara lub mieć jaszczurkę za przodka, to nie są tylko wierzenia, ale cechy pewnej wizji świata, która steruje doświadczeniem ludzkim i zdaje sprawę z różnorodności kulturowej. Wskazuje też, że niektóre ludy w całkiem inny sposób postrzegają swoje miejsce w naturalnym środowisku.

Nie ważne, czy przyznamy rację mieszkańcom Amazonii. Ich przykład wzbudza refleksję nad relacją natury do kultury, która nie musi oznaczać absolutnej rozłączności. Stąd nie tylko kierunek Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze, ale również tytuł tego tekstu: „Swoi i obcy w kulturze i przyrodzie” znajdują pełne uzasadnienie. Nie podejmę problemu, co było najpierw, natura czy kultura, choć w świetle badań Descoli to również nie jest oczywiste, ale spróbuję podzielić się kilkoma refleksjami, które nakreślą paralele obrazu obcości w kulturze i przyrodzie.

W tytułowym motywie powieści „Malowany ptak” Jerzy Kosiński przedstawia Lecha, który wybierał ze złapanych „najsilniejszego ptaka, przywiązywał sobie do nadgarstka i przystępował do szykowania cuchnących farb, które rozrabiał z najrozmaitszych składników. Kiedy był zadowolony z kolorów, obracał ptaka i malował mu skrzydła, głowę i pierś w barwy tęczy, aż ten stawał się bardziej pstrokaty i jaskrawy niż bukiet polnych kwiatów. Wtedy szliśmy w najgęstszy las. Tam Lech wydobywał malowanego ptaka; kazał mi go trzymać w ręce i lekko ściskać, żeby zaczął ćwierkać. Jego szczebiot przyciągał stado ptaków tego samego gatunku, które krążyło nerwowo nad naszymi głowami. Więzień, słysząc pobratymców, usiłował się do nich wyrwać. Ćwierkał coraz głośniej, a jego małe serce, zamknięte w świeżo malowanej piersi, biło jak oszalałe. Gdy gromadziło się dostatecznie dużo ptaków, Lech dawał mi znak, żebym puścił więźnia. Wzbijał się do góry, szczęśliwy i wolny, kropka tęczy na tle chmur, po czym wlatywał w czekające brunatne stado. Przez moment ptaki były zbite z tropu. Malowany ptak krążył z jednego końca stada na drugi, daremnie próbując przekonać krewniaków, że jest jednym z nich. Ale ci, oszołomieni jaskrawymi kolorami, przyglądali mu się z niedowierzaniem. Gdy uporczywie usiłował zająć miejsc w szyku, spychali go coraz dalej i dalej. Wkrótce widzieliśmy, jak kolejno odrywają się od stada i atakują go zawzięcie. Jeszcze chwila i wielobarwny kształt zaczynał tracić wysokość i spadał na ziemię. Takie sceny rozgrywały się często. Kiedy w końcu odnajdywaliśmy malowane ptaki, zwykle nie żyły. Lech dokładnie oglądał i liczył otrzymane przez nie ciosy. Z barwnych skrzydeł sączyła się krew, zmywając farbę i znacząc ręce łowcy”[2].

Stado nie akceptuje odmienności. Konfuzja stada polegała na tym, że percepcja słuchowa kłóciła się z percepcją wzrokową. Pierwsza skłaniała się uznać pomalowanego osobnika za swojego, druga, bezwzględnie go odrzucała. Powiemy, że takie są prawa natury. Człowiek jednak powinien przezwyciężać te prawa, jednak nie zawsze to się udaje. Czasem reaguje względem człowieka o innym kolorze skóry jak stado ptaków do „malowańca”. Jego obcość rzuca się w oczy. Może nie jesteśmy skłonni do rękoczynów, ale ile razy skazaliśmy go na śmierć psychiczną i społeczną przez izolację i odrzucenie. Skłonność do ksenofobii i rasizmu w reakcji w stosunku do obcych jest zakorzeniona w naturze człowieka. Zachowania te wyrażają nastawienie do obcych, którzy napawają lękiem, a jednocześnie przyciągają, których ani kochamy, ani nienawidzimy i dlatego pragniemy ich symbolicznie lub rzeczywiście „wymazać” z naszej rzeczywistości. Skłonność tę należy traktować poważnie, być jej świadomym i dołożyć starań, aby ją sobie uświadomić, kontrolować i nigdy nie dopuścić do głosu.

Z punktu widzenia społecznego obcy zakłóca przejrzysty ład, jaki wprowadza radykalna symetria między przyjaciółmi a nieprzyjaciółmi. Obcy jest gorszy od wroga. Pokazuje on błędność przeciwieństwa przyjaciel/wróg, jako pełnego obrazu porządku społecznego. Obcy zagraża temu obrazowi. Nie jest ani przyjacielem, ani wrogiem. Jest „nierozstrzygniętym”, wprowadzającym w błąd bytem, który nie daje się zamknąć w binarnej opozycji. Stanowi on ten trzeci element, którego nie powinno być. Jest monstrum, nie tylko niesklasyfikowanym, ale również niemożliwym do sklasyfikowania. Stawia pod znakiem zapytania wiarygodność dychotomii, demaskuje kruchą sztuczność podziału. Wprowadza do procesu identyfikacji rozumianego jako stawianie granic pewną dynamikę. Proces ten wymaga wyraźnego rozstrzygnięcia: wewnątrz lub zewnątrz, za lub przeciw. Trzeba zająć miejsce po jednej lub drugiej stronie. Dlatego ambiwalencja obcości musi zostać przezwyciężona [3].

 Obcy ma pewną niewidzialną siłę. Musi więc zostać rozbrojony, zredukowany do wroga lub przyjaciela i tylko wtedy utrzyma się ład społeczny. Obcego można kochać albo nie, zawsze jednak się go ocenia. Można się z nim utożsamiać, można pozostawać względem niego obojętnym lub narzucić mu swój własny obraz. Zawsze jednak stosuje się względem niego jakieś praktyczne zachowanie. Mogę kogoś kochać i właśnie z tego powodu chcieć dopasować go do siebie. Z tego samego powodu mogę pragnąć utrzymać zaistniałą różnicę, uznać jego tożsamość.

 Jest bardzo trudno ustalić granicę między swoim a obcym, między tożsamym a różnym. Sigmund Freud zauważył, że jesteśmy sobie obcymi. Obcy to część nas. W eseju „Niesamowite” z 1919 r. podkreślił, że ten niesamowity Inny jest wymysłem, wynikiem stłumienia. „Niesamowite jest w rzeczywistości niczym nowym albo obcym, ale czymś dla życia psychicznego od zawsze znanym, co tylko przez proces stłumienia została uczynione obcym. […] Niesamowite jest czymś, co powinno pozostać w ukryciu, a wyszło na jaw” [4]. Budzący lęk obcy, który wydaje się przychodzić z daleka, i idzie nam naprzeciw, napawa lękiem, nie dlatego, że jest inny, ale ponieważ jego styl życia jeszcze niedawno był taki sam jak nasz; ponieważ przypisujemy mu zdolności, które sami chcielibyśmy mieć; ponieważ wywołuje wspomnienia, o których chcielibyśmy zapomnieć; ponieważ zakłóca domniemany spokój. Inny, obcy, który przywołuje niezwykłe uczucia, jest w rzeczywistości powrotem tego, co stłumione. To, co kiedyś było własne, zostaje przerzucone na innego. Aby znaleźć tożsamość, człowiek wytycza granicę między znanym a nieznanym, między własnym a obcym, które chce z siebie samego wyeliminować.

W wymiarze psychicznym, społecznym i kulturowym napięcie między swoim a obcym jest procesem dynamicznym. W kulturach tradycyjnych sprowadzało się ono m.in. do identyfikacji obcego ze światem zwierzęcym. W celu wyrażenia na piśmie nazw niechińskich plemion zamieszkujących Kraj Środka, starożytni Chińczycy używali specjalnego rodzaju znaków mających takie znaczenie jak pies, szakal, robak czy zwinięta w kłębek gadzina. W relacjach o obcych ludach Pliniusz lub Herodot wspominają ludzi o psich głowach lub bez głów, z oczami na klatce piersiowej, o ludziach mających koźle kopyta. Obcy to mieszańcy zwierzęco-ludzcy. Podkreśla się ich bezwstyd, opisuje jako wykluwających się z jaj lub obdarzonych przy urodzeniu psią ślepotą. Logika jest prosta. Jeśli nie człowiek, to zwierzę. Na innych kontynentach obcy mogą być uznani za powracających przodków [5].

W kulturze czy w przyrodzie obcość stanowi zagrożenie porządku, dlatego powinna być zidentyfikowana, zdefiniowana i sprowadzona do swojskości lub wyeliminowana. Niemniej istnieje zasadnicza różnica między światem zwierząt i ludzi. Zwierzę reaguje instynktownie i odrzuca to, co obce. Człowiek natomiast potrafi otworzyć się na obcość, aby się wzbogacić. Taki jest zresztą Europy, który wzywa do dialogu międzykulturowego, poszanowania mniejszości i budowania wielokulturowej osobowości.

Jacek Jan Pawlik 

1. Paris 2005.
2. J. Kosiński, Malowany ptak, Warszawa 1995, s. 69-70.
3. Por. G. Simmel, Soziologie. Untersuchungen über die Formen der Vergesellschaftung, Berlin 1968, s. 509-512.
4. S. Freud, Pisma psychologiczne, Warszawa 1997, s. 264.
5. Z. Benedyktowicz, Portrety „obcego“. Od stereotypu do symbolu, Kraków 2000, s. 125-128.

O dziedzictwie na pikniku naukowym (31 maja 2014)

(Towarzystwo Naukowe Pruthenia, lepienie garnków z gliny, warsztaty archeologii eksperymentalnej w czasie Dni Humany 2014, fot. S. Czachorowski)
Poznawać zawiłości świata dawnego czy współczesnego oraz planować przyszłość można na różne sposoby. Ale tym razem proponujemy coś aktywnego w przestrzeni publicznej. Będziemy uczestniczyli w pikniku naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, zaplanowanego  w dniu 31 maja 2014 r., w ramach obchodów jubileuszu Uniwersytetu (czytaj więcej). 

Będziemy na olsztyńskiej Starówce w dwóch namiotach przy Bibliotece Wojewódzkiej. Proponujemy dyskusję przy lepieniu bab pruskich, malowaniu butelek (recykling), przygotowywaniu kosmetyków domowej roboty, konsumowaniu zupy z pokrzywy itd.  Naukowcem poznającym świat można zostać od zaraz. Wystarczy tylko ciekawość i umiejętność stawiania pytań.

Oczywiście zapraszać będziemy przy okazji na studia licencjackie  z dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego (a także inne formy kształcenia ustawicznego i pozaformalnego). To propozycja dla tych, co będą chętni do pogłębiania swojej wiedzy.  Nie jest (aż tak) ważne gdzie studiujesz - ważne jest to, kogo spotykasz. Staramy się więc nauczać przez działanie i współpracę - a przykłady takiej współpracy zobaczyć można będzie w czasie pikniku. Sam kierunek powstał w wyniku współpracy międzywydziałowej. Nie poprzestajemy na współpracy między Wydziałem Humanistycznym a Wydziałem Biologii i Biotechnologii.

Poszukujemy kolejnych wyzwań, kolejnych partnerów z gospodarki, samorządu i organizacji pozarządowych. Powołaliśmy do życia środowiskowe Centrum Badań nad Dziedzictwem Kulturowym i Przyrodniczym.  Środowiskowe - bo poza naukowcami z UWM zapraszamy do czynnej współpracy podmioty z gospodarki, NGO i samorządów a także partnerów zagranicznych. Chcemy odkrywać, poznawać i uczyć się przez działanie oraz realizację wspólnych projektów. Chcemy by nasi studenci mieli możliwość odbycia ciekawych i wartościowych staży krajowych i zagranicznych i aby w trakcie studiów mieli okazję poznać potencjalnych pracodawców.  Stawiamy na kreatywną i innowacyjną jakość.

Interdyscyplinarna współpraca inspiruje. Na biogospodarkę można spojrzeć różnorodnie, także pod kątem szansy na sensowne miejsce pracy. Biogospodarka potrzebuje nie tylko głębszej wiedzy biologicznej czy historycznej i kulturowej, ale i kompetencji społecznych, takich jak umiejętność pracy w zespole. Nie jest ważne, że studenci studiują na różnych kierunkach czy różnych wydziałach (biolodzy, dziennikarze, historycy, filozofowie itd.). Ważne, że się spotykają i organizują wspólne projekty, wykorzystując swoje różne umiejętności i uzupełniającą się wiedzę. Przykładem takiej współpracy może być "pokrzywa" (zobacz filmik, będący zapowiedzią warsztatów i dyskusji, przygotowany przez studentów dziennikarstwa: Marta Półtoraczyk, Iwona Zbroja, Maciej Wilamowski, Adrian Frąckiewicz)pod opieką mgr Aleksandry Miedzowskiej.

 
(Zupa pokrzywowa z jajkiem po benedyktyńsku
+ mała ekstrawagancja, propozycja Cudnych Manowców)
W czasie pikniku naukowego (31 maja), we współpracy z restauracją Cudne Manowce, serwowana będzie zupa z pokrzywy. To element naszego dziedzictwa kulinarnego i dziedzictwa kulturowego ale i przykład kreowania markowych produktów lokalnych i rozwoju turystyki. Można będzie zrobić sobie krem (chodzi o kosmetyki) z surowców naturalnych. Pokrzywa też się nadaje.


Można będzie pomalować słoik lub butelkę - to element filozofii minimalizmu i ograniczonej konsumpcji - filozofowie będą w sąsiednim namiocie, można będzie więc z nimi porozmawiać), w ramach warsztatów malowania bioróżnorodności na szkle. Motyw pokrzywy jak najbardziej mile widziany.

Rozdawać będziemy rośliny doniczkowe, odstraszające komary. Mowa o komarzycy czyli plektrantusie (czytaj o komarzycy także tu). Ładnie pachnąca roślinka i nieinwazyjny sposób odstraszania komarów. Przyda się na balkonie czy w kawiarnianym ogródku. Wspólnie z Katedrą Ogrodnictwa i studentami Wydziału Kształtowania Środowiska przygotowaliśmy do rozdania 400 sadzonek. Pokrzywa także odstrasza niektóre owady - dawniej używano jest to "konserwowania" żywności.



(Fot. S. Czachorowski)
Towarzystwo Naukowe Pruthenia i pracownicy Wydziału Humanistycznego opowiadać będą o dawnych Prusach. Bo historia łączy się z przyrodą. Można będzie samodzielnie spróbować ulepić babę pruską. A biolodzy.... zaoferują możliwość zrobienia sobie współczesnego, ekologicznego lizaka. Ziołowe słodycze.
(Dziedzictwo na pikniku edukacyjnym w Mrągowie
- bywamy w różnych miejscach, fot. Z. Wojciechowska)

Będzie także o Encyklopedii Przyrody Warmii i Mazur ( http://natura.wm.pl/). A o pokrzywie można sporo napisać. Oczywiście, nie tylko o pokrzywie, bowiem do opisania jest co najmniej.... kilkadziesiąt tysięcy gatunków grzybów, roślin i zwierząt, żyjących na Warmii, Mazurach i Powiślu. Naukowcem można zostać od zaraz. Chcesz się przekonać? Przyjdź na piknik naukowy UWM w dniu 31 maja br. Każdy może współtworzyć regionalną encyklopedię przyrodniczą - nie jest tak trudno zostać dziennikarzem obywatelskim, opisującym przyrodę. My współpracujemy z różnymi mediami - to także szansa na staż w czasie studiów.

To nie wszystko z motywem pokrzywy. Po południu zapraszamy do restauracji Cudne Manowce (na Starówce) na debatę o dziedzictwie kulturowym i przyrodniczymi regionu, o tworzeniu markowych produktów regionalnych (może to być na przykład zupa z pokrzywy) oraz  tożsamości regionalnej. Dyskusja będzie interdyscyplinarna. Pierwsza jej część odbyła się w czasie Dni Humany (13 maja 2014 r., restauracja  Malta Cafe, więcej o debacie, wprowadzenie teoretyczne). Debacie - tak jak w połowie maja - towarzyszyć będzie zupa z pokrzywy.

Więcej informacji o programie na facebookowym wydarzeniu (zobacz szczegóły) a także w kolejnych wpisach na blogu.

St. Czachorowski

 
Piknik naukowy UWM w Olsztynie, 31 maja 2014 – Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze (program roboczy, może ulec uzupełnieniu i drobnym zmianom)

Starówka, godz. 12.00-16.00 (namiot przy Starym Ratuszu) Tajemnica pruskich „bab" (Towarzystwo Naukowe Pruthenia, Wydział Humanistyczny)
  • Prelekcja multimedialna na temat figur antropomorficznych z ziem pruskich; dr Mirosław Hoffman, UWM - ulep sobie własną „babę” (pruską), Towarzystwo Naukowe Pruthenia Jak Krzyżacy piekli pierniki na wojenne rejzy (Towarzystwo Naukowe Pruthenia, Wydział Humanistyczny)
  • Opowieść o krzyżackim podboju ziem pruskich, rejzach na Litwę i pieczeniu pierników; dr hab. Jan Gancewski, UWM
  • Zrób sobie „ziołowego cukierka”; dr Aldona Fenyk
  • Zrób sobie własny krem (domowe kosmetyki) dr Aldona Fenyk
  • Zupa pokrzywowa z jajkiem po benedyktyńsku + mała botaniczna ekstrawagancja (Restauracja Cudne Manowce)
  • Bioróżnorodność na szkle malowana (dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM Wydział Biologii i Biotechnologii), opowieści o przyrodzie regionu przy malowaniu słoików i butelek z recyklingu (od 12.30)
  • Encyklopedia Przyrodnicza Warmii i Mazut (Gazeta Olsztyńska) - jak zostać dziennikarzem naukowym i współtworzyć Encyklopedią Przyrody
  • Naturalne sposoby unikania kontakltu z komarami (rozdawać będziemy rośliny doniczkowe, odstraszające komary. Mowa o komarzycy czyli plektrantusie - we wspołpracy z Katedrą Ogrodnictwa i studentami Wydziału Kształtowania Środowiska. Przygotowaliśmy do rozdania 400 sadzonek.
Kawiarnia naukowa - Restauracja Cudne Manowce, od godz. 17.00
  • Bioróżnorodność na szkle malowana (warsztaty)
  • Otwarta interdyscyplinarna debata na temat dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego regionu oraz nad tożsamością regionalną i kreowaniem markowych produktów turystycznych (czyli o współpracy nauki z biznesem w rozwoju gospodarczym regionu).
  • Pokaz filmów przyrodniczych, historycznych i etnograficznych.

wtorek, 13 maja 2014

W trosce o krajobraz językowy

Szanowni Państwo,
z ogromnym niepokojem obserwuję co się dzieje w naszym olsztyńskim krajobrazie językowym. Co rusz powstają jakieś Ville Solaris, Park Hotele, Central Park i licho wie co jeszcze.Wszędzie tego pełno tak, jakbyśmy popadli w jakąś paranoję i kompleksy.Obawiam się,że ratusz zostanie Office Park przy Pierwszej Avenue w pobliżu High Gate, dawniej Wysoka Brama. Central Park jest w Nowym Jorku, w Olsztynie dwa budynki w stylu wczesno-kapitalistycznego baroku jakiś dziwak reklamuje jako Central Park!

Litości, mieszkamy na pięknej Warmii, jakim prawem przestrzeń publiczną zaśmieca się takimi nazwami? Czyżby to było lekarstwo na kompleksy i poczucie niższości ? Ślązacy, Kaszubi dbają o swój język,są z niego dumni. W gwarze warmińskiej można znależć wspaniałe inspiracje na tworzenie wspaniałych nazw. Mieszka tu wielu światłych Warmiaków, na Uniwersytecie jest potężny Wydział Humanistyczny z historykami, kulturoznawcami, językoznawcami, dlaczego nie wykorzystuje się takiego ogromnego potencjału?

Zróbmy coś,zanim nie będzie za póżno. Bądźmy skuteczni !

Pozdrawiam z nadzieją

Andrzej Małyszko

poniedziałek, 12 maja 2014

Albatros na Humanie



Wpadliśmy dzisiaj na VIII Dni Humana UWM z prezentacją dotyczącą działań Fundacji Albatros. Gośćmi specjalnymi byli dwaj ptasi mieszkańcy ośrodka w Bukwałdzie :) Wszystkim słuchaczom serdecznie dziękujemy i zapraszamy do odwiedzin w Ptasiej Akademii.

Fundacja Albatros


sobota, 10 maja 2014

Pokrzywa jako pretekst do dyskusji o dziedzictwie i tożsamości regionalnej



Tożsamość regionalna nie bierze się znikąd. Z kolei dyskusje akademickie nie ograniczają się tylko do abstrakcyjnych dywagacji o teoriach, paradygmatach i definicjach. 13 maja (wtorek, 2014 r.) o godz.  17.00 zapraszamy do restauracji  Malta Cafe na olsztyńskiej starówce na debatę pt. "Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze regionu". Wszystko w ramach VIIII Dni Humany. (więcej o debacie, wprowadzenie teroretyczne)

Debacie towarzyszyć będzie zupa z pokrzywy (zobacz filmik z gotowania zupy i drugi o pokrzywie ). Dlaczego pokrzywa? Roślina użytkowa, trochę zapomniana, dobra jest jak setki innych. Dziedzictwo przyrodnicze regionu obejmuje kilkadziesiąt tysięcy gatunków grzybów, roślin i zwierząt, setki typów ekosystemów. Dlaczego więc nie pokrzywa? Podobnie z dziedzictwem kulinarnym - ogromne bogactwo, po części zapomniane. Warto je odkrywać teoretycznie i praktycznie. Od czegoś trzeba zacząć...

Studenci dziennikarstwa (Marta Półtoraczyk, Iwona Zbroja, Maciej Wilamowski, Adrian Frąckiewicz) pod opieką mgr Aleksandry Miedzowskiej, przygotowują swoje materiały filmowe (jeden wyżej już podlinkowany). W ten sposób włączają sie do tej interdyscyplinarnej w formie i treści debaty. Rezultat niebawem zobaczymy. Do doeaty zapraszamy wszystkich chętnych, nie ograniczając ani formy ani miejsca i czasu. 



Stanisław Czachorowski


Kilka przyrodniczych dywagacji o pokrzywie (intelektualna przekąska przed debatą), czyli jak przygotowywaliśmy się do debaty, korzystając z mediów popularnych:

Co ma wspólnego mrągowska zupa z pokrzywy, uniwersytet i dziedzictwo przyrodnicze regionu? Tym co łączy to studenci Mrągowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzy poznają tajniki roślin i eksperymentują kulinarnie. (czytaj więcej)

Czy pokrzywa jest gender? Nawet nie przypuszczałem, że zwykła pokrzywa kryje tyle tajemnic i bogatej historii. Była wykorzystywana nie tylko jak karma dla zwierząt czy potrawa na zupę i sałatki na przednówku, ale także jako roślina lecznicza oraz roślina dostarczająca włókien, z których szyto koszule, prześcieradła i inne asortymenty garderobiane czy nawet bandaże. Była też rośliną barwierską oraz wykorzystywaną do konserwowania żywności. Rośnie pod płotem i skrywa bogatą przeszłość. Ale moją uwagę ostatnio wzbudzała jej płciowość. Jak to jest z pokrzywą, że głównie jest dwupienna (rozdzielnopłciowa) a czasem jednopienna? Zmienia sobie płeć jak chce? Czy pokrzywa jest gender? Co determinuje płeć (dwupienność i jednopienność) u pokrzywy? Na Wikipedii doczytałem, że pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica L.) należy do rodziny pokrzywowatych (Urticaceae), jest przeważnie dwupienna ale u podgatunków północnoamerykańskich jest jednopienna. A więc jednopienność nie jest tak dowolna jak można byłoby sądzić.  (czytaj więcej tu lub tu

Wszystko ma swoją porę, nawet zbiór i konsumowanie pokrzywy. Wynika to z fenologii, rozwoju poszczególnej rośliny i zmian anatomicznych czy fizjologicznych. Warto to następstwo czasowe i właściwą porę zrozumieć. Aby lekarstwo nie było trucizną. I aby wiedza nie mieszała się z zabobonem. Pokrzywę zaleca się jadać ale tylko wiosną, gdy jest młoda. Dlaczego? Czy ze względu na właściwości czy z faktu, że zjadano ją na przednówku? Wiele informacji, receptur, sposobów postępowania przejmujemy od innych. Jako bezpośrednią tradycję lub wyczytaną z książek. I przyjmujemy na wiarę. Bo przecież na czymś się trzeba opierać i ufać ludziom. Wszystkiego nie da się ciągle kontestować. Tradycja rodzi się z obserwacji i przekazywaniu spostrzeżeń. Warto korzystać z tradycji ustnej i spisanej w książkach, bo życie jest zbyt krótkie by odkrywać wszystko na nowo. Ale warto również stawiać pytanie dlaczego tak a nie inaczej postępować. Bez takich pytań tradycja przeradza się w pusty rytuał. Trzeba weryfikować, eksperymentować, sprawdzać. Pokrzywę zaleca się jadać ale tylko wiosną, gdy jest młoda. Dlaczego?  (czytaj więcej)

Z pokrzywą spotykamy się już w młodości, a są to spotkania bolesne. Przynajmniej bywało tak dawniej, gdy dzieciństwo kojarzyło się przede wszystkim z zabawami na podwórku, a nie przed komputerem. Bolesne spotkania z pokrzywą uczą rozpoznawać ją spośród innych roślin, aby unikać i omijać. Ale podobno owe parzenie (nie temperatura a kłującymi włoskami i drażniącą cieczą) przez pokrzywę wychodzi człowiekowi na dobre – chroni przed reumatyzmem. Kiedyś mieliśmy to za darmo, teraz na kurację pokrzywową trzeba jechać do SPA i słono za nią zapłacić. Dlaczego pokrzywa parzy? Pokrzywa w majtkach wydaje się torturą, ale niektórzy jeszcze za to płacą. Ludzie są dziwni, zwłaszcza ci bogaci (a było już tak w starożytności, o czym niżej). Tak, tak, pokrzywa od wieków wykorzystywana była jako roślina dostarczająca włókien na sznury, powrozy, przędzę tkacką. Pokrzywa w uprawie i wykorzystaniu jest trudna. Dlatego wyparta została przez len i bawełnę. Odeszła w niepamięć tak jak konopie. I ponownie obecnie wraca do łask. Mała dygresja z aluzją do konopi – suszone ziele pokrzywy, zmieszane z tytoniem wchodzi w skład papierosów przeciwastmatycznych.  (czytaj więcej tu lub tu

W internecie znalazłem wiele przepisów na zupę z pokrzywy z różnymi lokalnymi wariantami (od Litwy po Bułgarię). Niematerialne dziedzictwo kulinarne ma bardzo różny… smak. Owo parzące zielsko pod płotem okazuje się od dawna być obecnym w naszym jadłospisie, zarówno w Polsce jak i wielu krajach Europy. Trochę zapomniane, bo było jedzeniem ubogich na przednówki. Teraz systematycznie wraca do łask. Już nie z biedy ale z rozsądku i tęsknoty za oryginalnym, lokalnym jedzeniem. (czytaj więcej)

W końcu XIX wieku Oskar Kolberg spisywał różne dawne wiejskie zwyczaje (gusłami zwane). Pisał więc, że w polskiej tradycji ludowej chroniono domostwa podczas burzy poprzez okadzanie ich święconymi wianeczkami z pokrzyw. Natomiast dla ochrony domów przed demonami zawieszano wiązki pokrzyw zebranych w noc świętojańską. Wiele ziół miało związek z nocą świętojańską, np. bylica. A pokrzywa wykorzystywana była przez ludzi od wieków. Więc i ona przyrosła do nicy świętojańskiej. (czytaj więcej

Kontakt z pokrzywą dla naszej skóry kończy się uczuciem pieczenia, swędzenia i bólem oraz białymi grudkami i krostami o nieregularnym kształcie, na obrzeżach zaczerwienionych. Umiarkowany kontakt cielesny z pokrzywą ponoć zapobiega reumatyzmowi. No ale które lekarstwo nie jest gorzkie (dosłownie lub w przenośni)? Dlaczego pokrzywa parzy i jak to robi? (czytaj więcej)

Nie tylko my jesteśmy amatorami pokrzywy na różne sposoby. I jeśli zatrzymać się przy jednej roślinie na dłużej i spróbować dostrzec jej relacje ze światem, to zobaczyć można bardzo wiele, niemalże cały ekosystem i ogromne bogactwo zależności. Żeby zobaczyć dużo – można szybko biegać by dotrzeć do wielu miejsc. Ale równie dobrze można się zatrzymać i obserwować. Slow science. Nie szybciej i więcej ale głębiej, dokładniej i przez to więcej. (czytaj więcej)

Pokrzywy to mój dziadek dawał świniom do koryta, poszatkowane i wymieszane z innymi dodatkami paszowymi, np. z parowanymi ziemniakami. Ale żebym ja miał jeść zupę z pokrzyw? Czemu nie! Czy można rozwijać gospodarkę w oparciu o turystykę i przyrodę? Można, tylko trzeba wiedzieć jak. I trzeba znać swoje własne dziedzictwo przyrodnicze oraz kulturowe. Czyli znać miejsca, tutejszą przyrodę oraz jej przeszłość. Przyroda zawsze ma lokalny charakter i zmienny w czasie. Dodatkowo oferta musi być dostosowana do różnego odbiorcy, zarówno ze względu na wiek jak i wykształcenie. (czytaj więcej

Kupuj i jedz lokalnie – to hasło coraz mocniej zadomawia się w konsumenckich głowach. Dawniej lokalność wynikała z konieczności, teraz wynika w rozsądku i głębokich przemyśleń, a także globalnej i społecznej odpowiedzialności. Zupę z pokrzywy można zjeść tylko w sezonie wiosennym (bo wtedy jest najsmaczniejsza, lokalna i sezonowa). A w szczególności zupę z pokrzywy i czosnku niedźwiedziego Z lokalnością łączy się sezonowość. Konsumujemy owoce i warzywa nie tylko lokalnie ale i wtedy, gdy naturalnie dojrzewają. Gdy pojawiają się w przyrodzie, w lesie, na łące czy w ogródku. Bo wtedy są na prawdę świeże a koszty produkcji niższe. Bez sztucznego "pędzenia" w szklarniach, konserwowania, aby zniosły daleką i długą podróż, bez zbędnego przetwarzania, zamrażania itd. Lokalność i sezonowość po prostu czuć kubkami smakowymi. Lokalność (prowincjonalność w dobrym słowa tego znaczeniu) jest delikatna i niepowtarzalna. (czytaj więcej tu lub tu lub tu ).

czwartek, 8 maja 2014

Dzień Ziemi w Mrągowie 9 maja 2014 r.


W mrągowie, 9 maja na pl. Unii Europejskiej godz. 9.00 -12.30. Odbędzie się seminarium wydawnicze Hortiterapia oraz warsztaty dla dzieci i młodzieży pt. "Pokrzywa - znajoma Nieznajoma. Zielone Skarby Natury. Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze."  Naszym specjalnym gościem na stanowisku Instytutu Hortiterapii będzie dr Beata Płoszaj–Witkowska kierownik studiów podyplomowych Hortiterapia (jedyne takie studia podyplomowe w Polsce).

Zainstalujemy w tym dniu Mobilny Ogród Zdrowia. Będzie można podczas mrągowskiego Dnia Święta Ziemi:

  • wykonać ciekawe prace na zielonych warsztatach, 
  • obejrzeć prezentację unikalnych zdjęć z Akcji Floryści dla WOŚP, 
  • relacje ze spotkań Florystów Polskich w zamku Książ I Florystycznych Mistrzostw Polski. 
Rośliny są nieodzownym elementem naszego życia, ich istnienie warunkuje odpowiedni klimat na ziemi nie tylko w sensie jego walorów czy możliwości ochrony ale także klimatu psychologii społecznej, porozmawiamy o projekcie pt. „Dobry klimat dla powiatów”. Zapraszamy serdecznie naszą specjalnością jest hortiterapia. Zajęcia w przestrzeni ogrodu, w środowisku naturalnym oraz w salach zamkniętych cieszą się sympatią nie tylko miłośników roślin. Zielone warsztaty hortiterapii w Zielonej Akademii to spotkania dla całej rodziny realizowane w obszarze 4 pokoleń. Piszę od 2007 roku zielonego bloga, dokumentującego prowadzone zajęcia (www.zosiakwiatnatura.bloog.pl oraz www.zielonedzieciaki.bloog.pl). Obecnie założyłam blog www.hortiterapia.blogspot.com a także tworzę stronę poświeconą hortiterapii www.zielonypromien.btx.pl Zapraszam do współtworzenia Zielonej Księgi Mazurskich Ogrodów. 

Dzień Święta Ziemi w Mrągowie zapowiada się klimatycznie. Kształtując postawy najmłodszych, zmieniając przyzwyczajenia dorosłych, czynimy ich świadomymi użytkownikami środowiska naturalnego. Tematem przewodnim tegorocznego święta jest hasło ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „ZMIENIAJ NAWYKI – NIE KLIMAT!”, której celem jest nadanie problemowi ocieplenia klimatu właściwej rangi w odbiorze społecznym, wywołanie publicznej dyskusji na temat zmian klimatu, a także uświadomienie osobistej odpowiedzialności za środowisko naturalne.

Organizując tegoroczne obchody Dnia Ziemi w Mrągowie, postanowiliśmy przyłączyć się do kampanii ogólnopolskiej promując jej idee.

Zofia Wojciechowska