niedziela, 8 grudnia 2019

Człowiek przyszłości – bardzo krótki esej

Jez. Ukiel
Do dzisiejszych rozważań o człowieku przyszłości w formie krótkiego eseju, a więc refleksji subiektywno-zindywidualizowanej, skłonił mnie długi weekend związany ze świętami obchodzonymi w naszej sferze kulturowej pierwszego i drugiego listopada. Nie jest to data oczywista dla każdego śmiertelnika: po przejrzeniu moich ulubionych stron internetowych zauważyłam między innymi, że prowansalska biblioteka dla tamtejszych studentów prawa [1], ogłasza publicznie w języku iście barbarzyńskim dla Francuzów, iż w tym dniu jej drzwi są zamknięte. Tekst ten jest z pewnością skierowany do przedstawicieli ludów iście barbarzyńskich, ale studiujących na obszarze dawnego imperium rzymskiego, gdyż czytamy: „Sorry we’re closed” (bez przecinka za słowem „sorry”). Z tej anegdotycznej perspektywy wprowadzę czytelnika w sferę multikulturalnej społeczności studenckiej. Niniejsze ogłoszenie nie jest bynajmniej skierowane do brexitujących anglosaksońskich studentów, ale do tych przybyłych z Chin, Indii, Mongolii lub Bułgarii. Wbrew pozorom o wiele lepiej doinformowanymi, pod względem francuskiej obyczajowości, okazaliby się studenci z Algerii, Maroka, Senegalu i jemu pokrewnych, bo choć obyczajowość religijna tych ostatnio wymienionych jest nieco odmienną od rdzenno-francuskiej, to są oni bynajmniej dobrze zaznajomieni i obyci w sferze językoznawczo-kulturowej Francji. 

Ktoś mógłby zadać pytanie: ale jakim kosztem doszło do tej integracji? Nie będę się w niniejszej wypowiedzi wgłębiać  w niuanse postkolonialne i tym samym przypominam, o rozdziale sfery publicznej od prywatnej na terenie Republiki Francuskiej. Choć paradoksalnie, raz do roku, dni spotkań studentów  z różnych stron świata, zazębią się z katolickim świętem Zielonych Świątek, w pobliskiej miejscowości La-Baume-lès-Aix [2]. W tymże centrum jezuickim, gdzie można uświadczyć, między innymi, salę im. Pierre’a Teilhard’a de Chardin’a, gdzie gromadzą się wybrani doktoranci z francuskich uczelni, ale i innych stron świata i to niekoniecznie z francuskiej sfery językowej, aby podczas tzw. Doctoriales en Provence [3] dokonać w bardzo krótkim czasie wspólnej burzy mózgów i skonstruować coś, co pozwoliłoby zaprojektować jakiś niezbędnik, dla człowieka przyszłości, biorąc pod uwagę zdanie zarówno muzyków, plastyków, informatyków, ekonomistów, psychologów, socjologów, prawników, botaników i innych specjalistów z różnych stron świata, zakątków Europy i Francji. Już 2010 [4] rok pokazał tendencje skłaniające do zastanowienia się nad obecnym stanem zaśmiecenia globalnego: jak zarabiać poprzez recykling’owanie odpadami? Czy praca „sprzątacza Ziemi” ma zawsze pozostać wolontariacką? 

Co sprawić, aby zaczęto płacić ludziom nie za produkcję i tym samym zaśmiecanie otoczenia, ale za „odświeżenie” otoczenia z aluminiowych puszek, plastikowych toreb, petów, różnorakich opakowań po produktach z pobliskich sklepów spożywczych – ta ostatnia refleksja jest natchnieniem wynikającym z odbycia krótkiego spaceru w pobliskim lesie, gdzie tym razem nie znalazłam obudowy po trójwymiarowym komputerze, w którym miejscowe dzikie koty znajdowały schronienie, ani porzuconej opony, na którą, w sezonie zimowym, mogli natknąć się młodzi saneczkarze. Być może człowiek przyszłości rozwinie swój słownik terminów związanych z leksyką odpadów komunalnych w postaci elektrośmieci o wielkogabaretowych rozmiarach wymykających się rozmiarom klasycznych pojemników? Tym pół humorystycznym akcentem kończę mą krótką wypowiedź i odsyłam czytelnika do obserwacji okolicy z zasięgu ręki.

Ewa Surażyńska


[2] Zob. Doctoriales en Provence 2010. Un passeport pour l’emploi des doctorants.
[3] https://doctoriales.univ-amu.fr (data: 02.11.2019).
[4] Podczas wcześniej wspomnianych Doctoriales 2010.

Olsztyn

Park Kusocińskiego

Prowansja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz